Turner w Krakowie, czyli najważniejsze muzealne wydarzenie 2011
Niepokojąca uroda żywiołów
Wystawa Williama Turnera w Muzeum Narodowym w Krakowie to chyba najważniejsze muzealne wydarzenie tego roku w naszym kraju. Do Polski przywieziono 84 prace artysty będącego gwiazdą pierwszej wielkości nie tylko na firmamencie sztuki XIX w., ale historii sztuki w ogóle.
„Rybak na morzu” z 1796
Tate/materiały prasowe

„Rybak na morzu” z 1796

Życiu Turnera towarzyszyło wiele paradoksów, a jego twórczości – wiele kontrowersji. Musiało upłynąć nieco wody w Tamizie, by spodobał się wszystkim i nie budził już tzw. mieszanych uczuć, ale powszechny i bezwarunkowy zachwyt. Pochodzenie społeczne nie ułatwiało mu kariery. Jego ojciec był fryzjerem i perukarzem, co raczej nie inspirowało do sięgania po ołówek. Z matką miał słaby kontakt, a to za sprawą dręczącej ją choroby psychicznej. Uczył się kiepsko i niechętnie (zdaniem słynnego historyka sztuki Herberta Reada, do końca życia był niemal analfabetą), ale w owych czasach szkolne świadectwa nie stanowiły – jak dziś – przepustki do świata sztuki. Liczył się talent, a tego angielskiemu artyście natura nie poskąpiła. Uważni biografowie odnotowali, że pierwszy szkicownik zapełnił Turner mając 8 lat, a jego rysunki zaradny ojciec sprzedawał po 1–3 szylingi, wystawiając w witrynie swojej golarni.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną