Tajemnicze cztery tygodnie Władysława Broniewskiego
Poeta i psycho-łotrzy
To najbardziej tajemnicze cztery tygodnie w życiu Władysława Broniewskiego. I z każdym rokiem trudniej będzie wyjaśnić, co naprawdę stało się we wrześniu 1954 r.
Władysław Broniewski z córką Anką i wnuczką Ewą, Ustka, 26 sierpnia 1950 r.
Muzeum Literatury w Warszawie/EAST NEWS

Władysław Broniewski z córką Anką i wnuczką Ewą, Ustka, 26 sierpnia 1950 r.

Nawet ci, którzy już wcześniej nie mieli złudzeń, że Broniewski przegrał walkę z nałogiem, patrzyli na to, co się dzieje, z przerażeniem. To już nie było tylko picie z przygodnymi znajomkami ani nawet namawianie na pół litra ogrodnika przysyłanego na Dąbrowskiego przez rządowych urzędników.

„Dziadek o mało nie zapija się na śmierć” – zanotowała rodzinny przekaz (sama nie mogła jeszcze świadomie zapamiętać tego, co działo się z dziadkiem) wnuczka poety Ewa Zawistowska. Być może to jedno zdanie zawiera całą prawdę o tym, co działo się po śmierci jego córki – Anki. Broniewski deklarował miłość wielu kobietom, ale naprawdę kochał tylko ją jedną. Kiedy Anki zabrakło, nie chciał dłużej żyć.

7 września 1954 r. przywieziono go do Państwowego Sanatorium dla Nerwowo Chorych w Kościanie. Do teczki z dokumentacją pobytu męża w sanatorium Wanda Broniewska włożyła kartkę: „Akcja Jakuba Bermana i Janiny Broniewskiej [pierwszej żony poety – red.] przeciw Władysławowi Broniewskiemu”. Historię pobytu poety w Kościanie opisali w 1988 r. Jerzy Zielonka w „Wiadomościach Kościańskich” i Piotr Gabryel w „Dzienniku Zachodnim”. Nie żył już wtedy ani doktor Oskar Bielawski, dyrektor sanatorium od 1929 r., reformator polskiej psychiatrii i zwolennik eugeniki (dziś szpital nosi jego imię), ani Antoni Wilczewski, sanitariusz, jeden z tych, którzy opiekowali się poetą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną