Wielka literatura alkoholowa
Z piciem przez wieki
Brytyjski pisarz przebadał pod kątem picia historię naszej cywilizacji. Nie ma kultury bez alkoholu - dowodzi w swojej książce Iain Gateley.
Właściwie we wszystkich kulturach alkohol odgrywał istotną rolę.
Maksim/Wikipedia

Właściwie we wszystkich kulturach alkohol odgrywał istotną rolę.

U progu nowożytności upowszechniła się – dzięki arabskiej destylacji – wódka, którą nazywano wodą życia.
Matt Baran/Flickr CC by 2.0

U progu nowożytności upowszechniła się – dzięki arabskiej destylacji – wódka, którą nazywano wodą życia.

Popijające towarzystwo w londyńskim Cafe Royal w 1929 roku.
Mary Evans Picture Library/BEW

Popijające towarzystwo w londyńskim Cafe Royal w 1929 roku.

W 988 roku książę Włodzimierz postanowił zjednoczyć ziemie ruskie pod sztandarem jednej religii. W tym celu zwrócił się do żydów, chrześcijan i muzułmanów z prośbą o szczegółowy opis ich wierzeń. Perspektywa spędzenia wieczności w towarzystwie siedemdziesięciu niewiast bardzo się księciu Kijowa spodobała, ale odstraszyły go obrzezanie, zakaz konsumpcji wołowiny i – w stopniu najwyższym – konieczność abstynencji. Według „Najstarszej kroniki kijowskiej” Włodzimierz miał powiedzieć: „Dla Rusi picie jest weselem, nie możemy bez tego być”. Tym samym islam stracił potencjalnego sojusznika.

Najsłynniejszy historyk starożytności, Herodot, twierdził, iż Arabowie mieli dwóch tylko bogów, Bachusa i Uranię. Potwierdza to literatura, a konkretnie chamrijjat, preislamski gatunek poezji, w którym opiewano uroki wina. Gatunek ten przetrwał nawet koraniczne zakazy, co znalazło odbicie w twórczości Abu Nuwasa, który u szczytu potęgi nowej religii pisał: „Pijmy wino, choć to zabronione”. Z kolei filozof Awerroes, któremu Zachód zawdzięcza odkrycie Arystotelesa dla średniowiecznej nauki, utrzymywał, że jego żadne zakazy nie mogą dotyczyć, bowiem u mądrego muzułmanina alkohol jedynie wyostrza zalety. Choć prohibicja miała nie obowiązywać dopiero w raju, to właśnie wybitny muzułmański alchemik Dżabir Ibn Hajjan wynalazł w VIII wieku proces destylacji, umożliwiający przygotowywanie mocniejszych trunków. Także Arabom zawdzięczamy samo słowo „alkohol”, które oznaczało miałki proch.

Piwo sprzed 5 tysięcy lat


Ale to, oczywiście, nie oni pierwsi warzyli alkohol. Pierwsze wiarygodne świadectwa produkcji pochodzą sprzed 8000 lat, z terenów dzisiejszych Chin. Pierwsza wyrafinowana „kultura alkoholowa” powstała na terytorium współczesnego Iranu 2500 lat p.n.e. Sumerowie rozróżniali osiem gatunków piwa jęczmiennego, tyle samo pszenicznego i trzy uzyskiwane z mieszanki zbóż. Napój spożywano wówczas przez słomkę. Od dzisiejszego piwa różnił się jednak znacznie. Przyrządzano go na bazie chleba bappir, do którego dodawano winogrona oraz miód. Dziś możemy nawet wypić trunek inspirowany przepisem zawartym w hymnie na cześć bogini Ninkasi, pierwszej opiekunki alkoholu. Ma 3,5 procent i smakuje podobnie jak cydr. Mniej więcej w tym samym czasie w Egipcie zaistniał podział, który znamy do dziś. Tzn. wino uznano tam za trunek elit, a piwo stało się napojem robotników. Ci, którzy pracowali przy budowie piramid, wypijali podobno 5 litrów piwa dziennie. Trzeba jednak pamiętać, że dla tej „armii pijaków” piwo było również głównym składnikiem pożywienia.

Ślady alkoholu znajdziemy także w pierwszych dziełach literackich, które przetrwały do naszych czasów, jak sumeryjski epos „Gilgamesz”, poematy Homera czy Biblia. Wielką rolę odegrał szczególnie w kulturze helleńskiej. Bez Dionizosa i towarzyszącej mu amfory z winem (z greckiego oin) nie powstałby teatr. Winne grona wielbili również rywale Greków – Persowie. Ich największy władca, Dariusz I, miał na grobie inskrypcję: „Zaiste, mogę wypić bezmiar wina i znieść to znakomicie”.

Właściwie we wszystkich kulturach alkohol odgrywał istotną rolę. W przypadku Majów świadczył o społecznym statusie, u Wikingów zajmował centralne miejsce, Anglosasi pili ku chwale upojenia, Aztekowie produkowali pulque z agawy (psuła się w ciągu jednej doby), a europejscy kolonizatorzy nie spotkali w Ameryce Środkowej ani jednego ludu, który „zadowoliłby się piciem samej wody”. Tylko Indianie i Aborygeni nie znali napojów wyskokowych, które zresztą przyczyniły się w dużej mierze do ich eksterminacji.

Pić naukowo


Długą historię mają też związki alkoholu z nauką. Trudno przecenić wpływ odkryć i wynalazków na technologię produkcji, a także na higienę. Hipokrates, ojciec medycyny, zalecał picie wina przy każdej niemal chorobie. Ludwik Pasteur był zwolennikiem tej samej teorii, a przy tym w 1862 roku odkrył, że to drożdże zmieniają cukry w winie i piwie w alkohol. Jeszcze w XIX wieku powszechnie uważano (zresztą nie bez racji, biorąc pod uwagę ówczesne standardy sanitarne), że picie wody prowadzi do pewnej zguby, alkohol posiada zaś własności lecznicze. Kiedy amerykański dentysta Henry Cogswell, który wzbogacił się podczas kalifornijskiej gorączki złota, ufundował w San Francisco fontanny z wodą pitną, okazało się, że nikt nie chce z nich korzystać i fontanny trzeba było rozebrać.

Niezwykle istotne dla technologii alkoholowej było odkrycie w 1771 roku dwutlenku węgla przez Josepha Priestleya, dzięki czemu w piwie i winach musujących mogły pojawić się bąbelki (w oryginalnym szampanie pochodzą one z drugiej fermentacji). Wcześniej, bo w wieku XII, święta Hildegarda z Bingen dodała do piwa składnik, bez którego trudno je sobie dziś wyobrazić – chmiel. Ten okazał się znakomitym konserwantem. Szekspir przedkładał nad nie lokalne ale, które zresztą w Anglii było bardziej popularne jeszcze na początku wieku XIX. Dopiero później rynek zdominował niemiecki lager. Szekspir nie znał jednak z pewnością wina butelkowanego, bo współczesną butelkę wymyślił dopiero w XVII wieku jego rodak Kenelm Digby, dyplomata, filozof i pionier archeologii. Dużo później, bo w latach 30. XX wieku pojawiła się puszka do piwa.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj