Rozmowa z reżyserem Michaelem Mannem o serialu „Luck”
Gra w kości
O różnicach między kinem a telewizją i wyścigach konnych - mówi Michael Mann.
Michael Mann, ur. w 1943 r. w Chicago, reżyser, scenarzysta i producent.
Armando Gallo/BEW

Michael Mann, ur. w 1943 r. w Chicago, reżyser, scenarzysta i producent.

Magdalena Lankosz: – Wywodzi się pan ze świata telewizji, ale przez ostatnie dwie dekady tworzył pan niemal wyłącznie dla kina. Co zdecydowało o tym, że wrócił pan do telewizji?
Michael Mann: – Zawsze wydawało mi się, że te dwa światy, małego i dużego ekranu, powinny naturalnie się łączyć. Może moje podejście wynika z tego, że szkołę filmową skończyłem w Wielkiej Brytanii, gdzie nikt nie buduje sztucznego muru między kinem a telewizją. Wszyscy tamtejsi filmowcy swobodnie wędrują w tę i z powrotem, po drodze zahaczając jeszcze o teatr. „Policjanci z Miami” to był krok w przód w mojej karierze.

Kino nie dawało wówczas takich możliwości?
Alternatywą dla serialu był w latach 80. frustrujący i niemrawy jak diabli świat kina fabularnego. Następna dekada była inna, łaskawsza dla dużego ekranu. Dziś jesteśmy w złotej erze płatnych kanałów telewizyjnych, takich jak HBO.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną