Recenzja gry: "Spec Ops: The Line"
Strzelanka z Conrada
materiały prasowe

Spec Ops: The Line, polski wydawca: Cenega, platforma: PC, Xbox 360, PS3

W tę grę akcji muszą wsiąknąć ci, którzy nad techniczne wykonanie przedkładają niebanalny pomysł i opowiadaną na ekranie historię. Już sama sceneria – zniszczony przez kataklizm Dubaj – robi porażające wrażenie. Gracz dowodzi oddziałem marines, którzy pomimo wściekłych ataków burz i przeciwników ruszają w głąb pustynnego piekła, aby wyciągnąć stamtąd niejakiego pułkownika Konrada. Zbieżność nazwisk z Josephem Conradem Korzeniowskim, autorem „Jądra ciemności”, jest tu nieprzypadkowa. Autorzy „Spec Ops: The Line” chcieli stworzyć strzelaninę z ambicjami, w której akcja jest tylko tłem dla opowieści o piekle wojny i trudnych moralnych wyborach.

Z tymi ostatnimi wyszło trochę jak w trzeciej części „Mass Effect” – nie mają one rozstrzygającego wpływu na fabułę. Niemniej trzeba wyraźnie powiedzieć – „Spec Ops: The Line” ma dla nas jedną z ciekawszych i lepiej przemyślanych historii, jakie ostatnio opowiedziano w świecie gier. Bolesna dla ogólnego wrażenia jest niestety rzucająca się w oczy głupota sterowanych przez komputer przeciwników. W tej „dorosłej” z założenia strzelaninie oni zachowują się jak dzieci, a twórcy nadrobili mentalną słabość liczebnością rzuconych na nas sił wroga. Bezmyślna miejscami rzeź, a także liczne niedoróbki techniczne, ostatecznie obniżają nieco ocenę tej gry. Szkoda, bo jeśli chodzi o pomysł, klimat i scenariusz, ociera się ona o doskonałość.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj