Mea pulpa
Szok
To był szok dla wszystkich. Małgorzata Rozenek, czyli Perfekcyjna Pani Domu, rozwodzi się z perfekcyjnym panem domu, czyli Jackiem Rozenkiem. Tym samym dopełniły się wszystkie przepowiednie dotyczące jej osoby. Nie ma tylu lat, ile ma, nie jest w niczym perfekcyjna, a teraz nie ma nawet domu.

• Na stronie internetowej www.So­li­darni2010.pl rozstrzygnięto ranking najgorliwszych funkcjonariuszy propagandy. Kryteria: łamanie standardów, manipulacja, kłamstwo i sianie nienawiści. Wygrał Wojciech Czuchnowski, przed Tomaszem Lisem i Tomaszem Machałą. Cezary Gmyz się nie załapał. Startował w konkurencji: ładunki wybuchowe, detonatory, uzbrajanie.

Szymon Hołownia postanowił iść z duchem czasu i, wzorem twitującego papieża, przeniósł się ze swą wiarą do Internetu. Właśnie powstała strona internetowa www.Stacja7.pl. Coś pomiędzy Jamesem Bondem a Szymonem Słupnikiem Młodszym. Jak mawia autor, rodzaj „religijnego Centrum Nauki Kopernik”. Dziwne zestawienie. To tak, jakby powstało przedszkole integracyjne imienia Josefa Fritzla.

• To dobra wiadomość dla wszystkich miłośników dobrej erotycznej prozy z wysokiej półki. Do napisania swej seksualnej autobiografii szykuje się poseł Ryszard Kalisz. Dzieło ma mieć prosty i czytelny tytuł „Kobiety Kalisza”. Znając rozmach autora w tej materii, powinno raczej nosić tytuł „Kalisz Kobiet”.

Marta Żmuda-Trzebiatowska została twarzą zapachu o wszystko mówiącej nazwie Bohoboco. Tradycyjnie odbyła się impreza promocyjna i tradycyjnie przybyli ci, co zawsze. Chciałem kogoś wymienić, ale niestety większość znanych i cenionych nazwisk była jak reklamowany zapach. Mocno ulotna.

Karolina Korwin-Piotrowska, znana z bezkompromisowości wobec wszystkich i każdego, po wyczerpaniu limitu celebrytów do skrytykowania postanowiła wypowiedzieć się na swój temat. „Mam umiejętność oceniania zjawisk w trzech zdaniach. Potrafię puentować. Jestem specem od show-biznesu. Nie ściemniam”. Więcej brutalnej prawdy o megalomanii celebrytów autorka przedstawi w książce.

• Jest. Powróciła. Podobno najładniejsza z niepoliczalnej rodziny Wałęsów. Maria Wiktoria wróciła na salony z nowym projektem. Tym razem powołała do życia fundację Celebrity Nation. Celem fundacji, której twarzą jest Edyta Herbuś, ma być pomaganie innym fundacjom. Jeśli ktoś nie chce pomocy fundacji, powinien powołać fundację do odmawiania pomocy fundacji, która ma inne plany.

• Na literacki rynek powraca redaktor, didżej, radiowiec, tancerz, bon vivant, czyli Rafał Bryndal. Po likwidacji pisma „Bluszcz” powołał do życia miesięcznik literacko-kulturalny zatytułowany „Chimera”. Tematem przewodnim pierwszego numeru jest „Narcystyczna osobowość naszych czasów”. Tematem przewodnim drugiego będzie „Ilu przyjaciół straciłem po temacie pierwszym”.

• To mógł być proces stulecia. Sprawa Gorgonowej czy Marchwickiego to przy tym betka. Suczka Kory Jackowskiej Ramona została uniewinniona od postawionych zarzutów. Niewiele brakowało, a polskie prawodawstwo mogło zejść na psy. Sąd udowodnił, że suka nie mogła nadać paczki z marihuaną z USA, bo w tym samym czasie była na urlopie.

• Do medialnej rozgrywki powraca powoli Weronika Marczuk, kiedyś zwana także inaczej. Weronika wyprodukowała właśnie spektakl taneczno-aktorski zatytułowany „I move you”. Na scenie zobaczymy tancerzy znanych z „Tańca z gwiazdami”: Jana Klimenta, Annę Głogowską i Stefano Terrazzino. Będzie to taneczna opowieść o tajnym agencie, który miał pełną walizkę i pustą głowę.

• Do realizacji kolejnego projektu, zatytułowanego „Jack Strong”, szykuje się twórca „Pokłosia” Władysław Pasikowski. Reżyser najgłośniejszego filmu ostatnich lat nie odpuszcza i organizuje narodowi emocjonalną dogrywkę w postaci opowieści o płk. Ryszardzie Kuklińskim. W rolę tytułową wcielić się ma Marcin Dorociński. Każdy, kto widział „Pokłosie”, to potencjalny Żyd. Aż strach pomyśleć, kim będą widzowie „Jacka”.

• W Polsce krytykowana, wyśmiewana, poniżana. Nazywana Kasia 3000. W Los Angeles szanowana, lubiana i skuteczna. Kasia Sowińska zakończyła właśnie trasę koncertową z Luisem Miguelem, królem muzyki latino. Od Kalifornii po Montevideo. Gratulujemy. Lepiej za granicą śpiewać w języku, którego się nie zna, niż w ojczyźnie dla ludzi, którzy nie chcą cię znać.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj