Berlinale 2013: czas start!
Seks, polityka i...
Rusza 63. edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie. W drugim dniu zaprezentowany zostanie dramat miłosny „W imię…” Małgorzaty Szumowskiej, przełamujący tabu na temat homoseksualizmu polskich księży.
Plakat do filmu „The Grandmaster” Wonga Kar Waia o starciu legendarnych mistrzów kung fu, który otworzy 63. edycję Berlinale.
Berlinale 2013/materiały prasowe

Plakat do filmu „The Grandmaster” Wonga Kar Waia o starciu legendarnych mistrzów kung fu, który otworzy 63. edycję Berlinale.

Andrzej Chyra jako ksiądz w najnowszym filmie Małgorzaty Szumowskiej „W imię”, który zostanie pokazany w drugim dniu Berlinale 2013.
Kino Świat/materiały prasowe

Andrzej Chyra jako ksiądz w najnowszym filmie Małgorzaty Szumowskiej „W imię”, który zostanie pokazany w drugim dniu Berlinale 2013.

Data światowej premiery filmu Szumowskiej to 8 lutego 2013 r. O polskiej jeszcze nie wiadomo.
Kino Świat/materiały prasowe

Data światowej premiery filmu Szumowskiej to 8 lutego 2013 r. O polskiej jeszcze nie wiadomo.

Po latach nieobecności polskich filmów w konkursie głównym mamy czym się pochwalić. Już drugiego dnia festiwalu zostanie zaprezentowany dramat miłosny „W imię…” Małgorzaty Szumowskiej, przełamujący tabu na temat homoseksualizmu polskich księży. Głównego bohatera pracującego na wsi z trudną młodzieżą gra Andrzej Chyra, a jego nastoletniego kochanka - Mateusz Kościukiewicz. Do dwóch sekcji: Panorama oraz Generacja 14 plus zakwalifikował się również prowokacyjny melodramat „Bejbi blues” Katarzyny Rosłaniec, który w Polsce zobaczyło już dotąd ponad 400 tysięcy widzów.

Festiwal berliński słynie z propagowania tematyki społecznej. Od upadku muru szuka jednak swojej tożsamości. Mimo wielkich pieniędzy wpompowanych w imprezę, nie dorównuje Cannes ani Wenecji. Często szwankuje jakość selekcji. Niegdyś Amerykanie pokazywali tu swoje świeżo nominowane do Oscara ambitne przeboje. Dziś nie ma to żadnego sensu, bo okrzyczane tytuły błyskawicznie wprowadzane są na ekrany przez dystrybutorów. W tym roku jedną z takich atrakcji ma być np. pokaz musicalu „Les Miserables. Nędznicy” Toma Hoopera, który u nas powoli schodzi już z ekranów.

W konkursie 20 tytułów, w tym z Rumunii, Rosji, Kazachstanu. Sporo kina autorskiego - m.in. Amerykanina Richarda Linklatera i Koreańczyka Hong Sangsoo. Z wielkimi nadziejami można oczekiwać eksperymentalnego dramatu psychologicznego Francuza Bruno Dumonta (był gościem ubiegłorocznego festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu). Tytuł mówi wszystko: „Camille Claudel 1915”. Partnerami Juliette Binoche, grającej chorą psychicznie, genialną rzeźbiarkę, która przeżywa gehennę w zakładzie zamkniętym są prawdziwi umysłowo chorzy. Nie będzie to pierwsze podejście w kinie do biografii sławnej artystki. W 1989 r. w filmie Bruno Nuyttena w Camille Claudel wcieliła się Isabelle Adjani. Dotyczył on jednak innego okresu życia rzeźbiarki, kiedy nie popadła ona jeszcze w obłęd,  rywalizowała i romansowała ze sławnym Augustem Rodinem.

Trudno przeoczyć irański, częściowo autobiograficzny film, zrealizowany przez przebywającego w areszcie domowym Jafara Panahiego „Parde”. Z pewnością stanie się on szeroko dyskutowanym wydarzeniem politycznym. Z dużych nazwisk zwraca uwagę zaangażowany społecznie, antykorporacyjny dramat Gusa Van Santa „Promised Land”, obnażający machinacje przy zakupie ziemi pod kopalnie gazu łupkowego w USA. A także zapowiadany jako ostatni w karierze kryminał pracującego w ekspresowym tempie Stevena Soderbergha „Side Effects”, poświęcony dochodzeniu w sprawie zabójstwa pod wpływem środków odurzających. W rolach głównych hollywoodzkie gwiazdy, m.in. Catherine Zeta-Jones i Jude Law. Zaskoczyć też może Bośniak Danis Tanovic, autor pamiętnej oscarowej „Ziemi niczyjej”, który powraca chyba do reżyserskiej formy w granym przez amatorów dramacie społecznym „Epizoda u zivotu bereca zeljeza” o losach romskiej rodziny trudniącej się zbieraniem złomu gdzieś na prowincji Bośni-Herzegowiny.

Nie powinno również zabraknąć skandali. Na jeden z większych zapowiada się ostatnia część trylogii „Raj. Nadzieja” Austriaka Ulricha Seidla poświęcona pedofilskiej relacji trenera i otyłej nastolatki. Amatorzy mocnych wrażeń powinni w tym roku uważnie śledzić program Panoramy, gdzie wedle zapowiedzi organizatorów będzie bardzo gorąco. Emocje rozgrzeje „Lovelace” - erotyczna biografia pierwszej gwiazdy porno Lindy Lovelace, która wsławiła się rolą nimfomanki z łechtaczką w przełyku w klasyku porno „Głębokie gardło”. A potem będzie już tylko lepiej. Indonezyjski dramat „Something in the way” ukaże intymne życie taksówkarza-seksoholika. Francuski „Mes seances de lutte” Jacquesa Doillona zajmie się anatomią obsesyjnej miłości fizycznej dwojga sąsiadów, granych bezpruderyjnie przez Sarę Forestier i Jamesa Thierree.

Na czele siedmioosobowego jury zasiądzie mistrz subtelności i poetyckich nastrojów, Hongkończyk Wong Kar Wai, którego najnowsze dzieło „The Grandmaster” o starciu dwóch legendarnych mistrzów kung fu otworzy tegoroczną 63. edycję Berlinale. Laureatów poznamy 17 lutego.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj