szukaj
Jan Brzechwa - wierszyki nie dla dzieci
Szkodliwość kaczki Dziwaczki
Pewnie trudno w to dzisiaj uwierzyć, ale poeta Jan Brzechwa jeszcze przed wojną, a potem w PRL oskarżany był o brak pozytywnych treści społecznych, rasizm, deprawowanie dzieci, a nawet szerzenie pornografii.
Jan Brzechwa rozdaje autografy na kiermaszu książki w 1960 r.
Marek Langda/CAF/PAP

Jan Brzechwa rozdaje autografy na kiermaszu książki w 1960 r.

Jan Brzechwa zadebiutował jako bajkopisarz późno. Dobijał czterdziestki, doświadczenie w kontaktach z dziećmi miał niewielkie, żeby nie powiedzieć żadne (jedyna córka zobaczyła go pierwszy raz, gdy miała już prawie dziewięć lat). Pewnego dnia przyniósł Janinie Mortkowiczowej, prowadzącej wraz z mężem słynne wydawnictwo, kilkanaście wierszy dla dzieci, które wcale nie były przeznaczone dla dzieci.

Podczas wakacji w Zaleszczykach lało i było nudno, więc zaczął pisać wierszyki, żeby rozerwać dorosłych. Tak przynajmniej opowiadał w wywiadach. Jednemu z przyjaciół zdradził wersję mniej oficjalną. Otóż poznał w jednym z otwockich pensjonatów przedszkolankę („nie pozbawioną wdzięku i urody”) i to ją uwodził, układając żartobliwe strofy o zwierzętach.

Janinie Mortkowiczowej wiersze się spodobały, jednak Brzechwa zdziwił się, kiedy zapowiedziała, że wyda je jako książeczkę dla dzieci. Tuż przed Gwiazdką 1937 r. w księgarniach pojawiła się pierwsza z dwu przedwojennych książek Brzechwy z bajkami – „Tańcowała igła z nitką”. „Jeszcze bardziej zdziwiłem się, kiedy Leśmian powiedział mi, że dopiero te moje wiersze są całkiem dobre i oryginalne – wspominał. – Zachęcony tym, napisałem »Kaczkę dziwaczkę«”.

W dwu przedwojennych książeczkach znalazły się wiersze podstawowe dla bajkopisarskiego dorobku Brzechwy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj