Recenzja gry: 18 Cadence
18 Cadence
Historia posiadłości poprzez losy jej mieszkańców.
materiały prasowe

Klamra: od 4 stycznia 1900 r., kiedy to urząd wydał pozwolenie na budowę budynku mieszkalnego przy ul. Cadence 18, do 17 sierpnia 2000 r., gdy wypalił go pożar. Gra Aarona Reeda „18 Cadence” – czy może raczej interaktywny eksperyment narracyjny, jak sam go określa – opowiada historię tej posiadłości poprzez losy jej mieszkańców. Przyglądamy się ich codziennemu życiu z rozmaitych stron, wybierając perspektywę z udostępnionych przez autora opcji (co dzieje się w kuchni? w salonie?). Możemy też układać z tych zdań, okruchów opisów – niczym literackie kolaże – własne opowieści, do czego Reed zachęca. W analizie na JawneSny.pl Paweł Schreiber porównuje „18 Cadence” do „Pokoju Jakuba” Virginii Woolf, i to jest dobry trop. Tu też poznajemy bohaterów nie przez kluczowe zakręty biografii, ale rzeczy drobne, na pozór nieistotne gesty, banalne sceny. A przecież mówią tak wiele.

 

Aaron Reed, 18cadence.textories.com, PC, iPad

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj