Filmowa Wenecja odpłynęła
Werdykt z kosmosu
Krytycy przemilczeli „Wałęsę”, a jury przeoczyło kilka świetnych filmów. W Wenecji zakończył się 70 festiwal światowego kina.
Największy przeoczony: „Grawitacja” Alfonso Cuarona.
Warner Bros. Entertainment

Największy przeoczony: „Grawitacja” Alfonso Cuarona.

W pokazywanym premierowo na jubileuszowym festiwalu w Wenecji „Wałęsie. Człowieku z nadziei” jest scena, w której uczestnicy wydarzeń Sierpnia ’80, rozczarowani brakiem informacji o ich strajku w cenzurowanej polskiej prasie, wpadają na pomysł, by sprowadzić do Stoczni Gdańskiej dziennikarzy zagranicznych. Zrządzeniem losu, dokładnie w tym samym czasie w Sopocie odbywa się międzynarodowy festiwal piosenki, wtedy noszący nazwę Międzynarodowego Festiwalu Interwizji. Poinformowani przez stoczniowców reporterzy natychmiast zjawiają się pod słynną stoczniową bramą i tym samym – dzięki wydarzeniu kulturalnemu – informacja o politycznych wstrząsach w Polsce roznosi się na cały świat, wpływając na bieg wydarzeń w naszym kraju.

Na tegorocznym festiwalu w Wenecji historia w pewnym sensie zatoczyła koło. Dziennikarze z całego świata przyjechali na Lido oglądać nowe filmy Alfonso Cuarona, Terry’ego Gilliama, Stephena Frearsa, Tsai Ming Lianga, a autorzy polskiego filmu liczyli, że ściągnięta na Lido międzynarodowa prasa zrobi też promocję obrazowi Andrzeja Wajdy. Jeszcze przed premierą „Wałęsy” wydawane w czasie festiwalu branżowe pisma informowały o pokazie filmu, przypominając biografię noblisty i lidera Solidarności. Na okładce jednego z nich oglądaliśmy Roberta Więckiewicza w charakteryzacji z filmu, w ręku trzymającego podobiznę Wałęsy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj