Recenzja gry: Batman: Arkham Origins
Batmanopodobny
Wysoce nieudolna próba skopiowania oryginału.
materiały prasowe

Tę przygnębiającą prawidłowość znamy z praktyk wydawniczych literatury popularnej. Gdy jakiś pisarz osiągnie sukces rynkowy serią książek o wspólnym mianowniku (ten sam świat, protagonista), zdarza się, że kontynuację produkuje już mniej zdolny najemnik. „Batman: Arkham Origins” niestety nie jest dziełem studia Rocksteady, odpowiedzialnego za udane poprzednie gry z tej serii. Jest próbą skopiowania oryginału, wysoce nieudolną. Jest „produktem czekoladopodobnym”. Bohater znów zwalcza przestępczość i prowadzi śledztwa. Znów rozwiązuje zagadki i korzysta z unikalnych gadżetów. Gra zbyt często jednak sprawia wrażenie wprawki debiutantów, a liczba błędów programistycznych poraża. Niektórzy pechowcy nie byli nawet w stanie z ich powodu dokończyć rozgrywki.

 

Batman: Arkham Origins, Warner BG Montreal, Warner BIE, X360, PS3, wkrótce PS4 i PC

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj