Rysunek – sztuka na wymarciu
Znika grafika
Wystawa „Od Dürera do Napoleona” w wiedeńskiej Albertinie nawiązuje do początków tej najwspanialszej na świecie kolekcji grafiki i rysunku. A równocześnie – paradoksalnie – jest opowieścią o końcu tych gałęzi sztuki.
Michał Anioł, „Akt”, 1511 r.
Albertina Wien

Michał Anioł, „Akt”, 1511 r.

We współczesnej kulturze i sztuce wielokrotnie pisano już nekrologi. Ogłaszano już m.in. zgon filmu niemego, opery, operetki, folkloru, malarstwa, drukowanej książki, płyty winylowej, CD, poezji itd. Część z tych zapowiedzi okazała się trafna, część – przedwczesna, a niektóre – zupełnie chybione. Tymczasem nikt publicznie nie obwieścił złożenia do grobu tradycyjnych gatunków sztuki, towarzyszących ludzkości od wieków: rysunku i grafiki. A nie byłaby to deklaracja bezsensowna. Tyle tylko, że owe szlachetne formy artystyczne dogorywają zasadniczo bez sprzeciwu, po cichutku, nie wołając o życie i za zgodnym przyzwoleniem wszystkich zainteresowanych.

Bez szans na sukces

Od grafiki i rysunku odwrócili się przede wszystkim artyści. „Instalacja multimedialna” czy „projekt konceptualny” brzmi dziś dużo lepiej i poważniej niż „rysunek piórkiem” lub „drzeworyt sztorcowy”. Nie mówiąc o kosztach.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj