Kawiarnia literacka
Piśmienni kandydaci
Krzysztof Varga, pisarz i felietonista „Gazety Wyborczej”, w jednej z cyklicznych audycji TVN „Tak jest” postawił kwestię regałów z książkami, na tle których rzadko występują politycy.

Teza brzmi następująco: my, politycy, nie będziemy się wywyższać ponad przeciętny, wyborczy lud. Kontekst, w jakim polityk, a zwłaszcza kandydat do wysokiego państwowego urzędu, ustawia się do mowy, powinien stanowić jej ważne uzupełnienie, a nawet interpretację. Taki regał z książkami wprowadza zrozumiały popłoch i równie niezrozumiałą elitarność przekazu. Nie to, co pejzaże zrujnowanych hut i zastygłe w bezruchu kopalniane szyby, białe miasteczka namiotowe, ewentualnie kojący teren zielony lub przytulna chata chłopa.

„Mowa rodzinna niechaj będzie prosta”, jak chciał Czesław Miłosz. Problem w tym, że rodzinna mowa polityków niebezpiecznie sięga propagandowego dna. Pegaz natchnienia raz po raz wali łbem w sejmową posadzkę, a naród jak nie czytał, tak nie czyta niczego, chociaż rzecz jasna coś tam w badaniach Biblioteki Narodowej drgnęło do góry. Pozostajemy nadal w lesie ćwierćanalfabetyzmu, chociaż widać z daleka przerzedzenie, bo oto nasi kandydaci piszą i z tym pisaniem zaczynają się obnosić.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj