„Gender w sztuce” w krakowskim Muzeum Sztuki Współczesnej
Tatka Polka
Czy wielka wystawa w Krakowie poświęcona zjawisku gender dostarczy obrońcom moralności wielkich powodów do protestów?
Piotr Wysocki, Aldona, 2006-12
Piotr Wysocki

Piotr Wysocki, Aldona, 2006-12

Przed pięciu laty w stołecznej Zachęcie zorganizowano wystawę „Płeć? Sprawdzam!”. Wcześniej wystawa pokazywana była w Wiedniu, ale w Polsce nie zdecydowano się zachować jej oryginalnego tytułu „Gender”. Bynajmniej nie z powodów autocenzuralnych, ale marketingowych. To były bowiem czasy – tak nieodległe, a jak się okazuje odległe zarazem – gdy termin ów znany był wyłącznie akademickim naukowcom.

Dziś trzeba mieć sporo odwagi, by zatytułować wystawę „Gender w sztuce”. Trzeba jej mieć jeszcze więcej, by uczynić to w przesiąkniętym katolicyzmem Krakowie. Hasło „gender” stawia na równe nogi cały rodzimy kler z przyległościami, ale wystawa raczej nie dostarczy wielu powodów do protestowania, wyrażania oburzenia, rwania włosów z głowy pełnej trosk o moralność narodu. W sumie z całej wystawy najbardziej zaczepny wydaje się… tekst Maszy Potockiej, szefowej muzeum MOCAK, wprowadzający do katalogu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną