Czy Cricoteka zmieni Kraków?
Spełnienie
Wojciech Kryński

Piotr Nawara
Piotr Rogucki

Piotr Nawara

Wojciech Kryński

Wojciech Kryński

Inigo Bujedo Aguirre

nsMoonstudio

Agnieszka Szultk
nsMoonstudio

Agnieszka Szultk

Stanisław Deńko
Tomasz Stokowski/Biuro Architektoniczne Wizja

Stanisław Deńko

Cricoteka zmienia Kraków?
Zakładam, że dzięki pewnemu ikonicznemu potencjałowi tej realizacji ma ona pozalokalną siłę oddziaływania, na przykład przyciąga turystów odwiedzających Kraków. Ale też ma lokalną moc sprawczą. Cricoteka dołączyła do innych miejsc zmieniających wizerunek Podgórza i czyniących z tej niegdyś zapomnianej i zaniedbanej części miasta ważny punkt na mapie Krakowa. Dużo dobrego na pewno zrobiło otwarcie tu Muzeum Schindlera i muzeum MOCAK. Pojawiło się wiele inwestycji komercyjnych, biura i apartamentowce. Cricoteka jest rodzajem widocznego z daleka drogowskazu wskazującego ten zyskujący na znaczeniu rejon miasta. Z różnych względów owo urbanistyczne zdecentralizowanie nie udało się w wypadku tzw. Nowego Miasta, czyli terenów w pobliżu dworca kolejowego. Jakąś alternatywą okazał się Kazimierz, ale bardziej społeczną niż architektoniczną, bo możliwości inwestycyjne są tam bardzo ograniczone. Tereny wokół Cricoteki stają się powoli nową alternatywą dla centrum miasta. I ów fakt na pewno zwiększa naszą satysfakcję. Gdyby mnie pan spytał o poziom zadowolenia, to odpowiedziałbym: czuję się w tym projekcie absolutnie spełniony. Wszystkie teoretyczne założenia, które przyjęliśmy na początku, zostały konsekwentnie zrealizowane. Teraz pozostaje tylko obserwować, jak ten obiekt będzie oddziaływał na miasto. A ciekawe są także efekty nieprzewidywalne. Już pojawiają się młode pary, które robią sobie przy Cricotece ślubne sesje zdjęciowe. Kantorowi chyba by się to spodobało. Mnie też się podoba.

rozmawiał Piotr Sarzyński

***

Agnieszka Szultk (współprojektantka, nsMoonStudio):

Inspiracją dla koncepcji architektonicznej Cricoteki była dla nas twórczość Tadeusza Kantora. Po analizie warunków konkursu i działki zaczęliśmy studiować jego prace. Machiny, ambalaże, malarstwo, rysunki… Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, jak powiązać jego sztukę z architekturą, która miała być dla niej schronieniem, ostatecznym „opakowaniem”. Istniejący budynek elektrowni komplikował zadanie, początkowo drażniła nas jego prozaiczność, wydawał się nieprzystający do jakiegokolwiek sensownego wizualnie pomysłu. Zdawał się ginąć, gdy próbowaliśmy zlokalizować nową bryłę na działce obok, wydawał się niepotrzebny. Akceptacja przyszła później – gdy zobaczyliśmy rysunek Tadeusza Kantora „Człowiek niosący stół”. Był bardzo wymowny, zrozumieliśmy istotę łączenia przedmiotów przez samego artystę. Człowiek i stół jako osobne istoty znaczyli zupełnie co innego niż zespoleni na zawsze ze sobą. Człowiek dodawał cech człowieczeństwa przedmiotowi, a stół niejako „ustoławiał” człowieka.

Wtedy postanowiliśmy „opakować” starą elektrownię nowym materiałem, dając jej jednocześnie wystarczająco dużo przestrzeni na samodzielne istnienie. Budynek elektrowni z całą swoją dramatyczną historią osadza nadwieszoną bryłę w rzeczywistości historycznej, staje się jej nową cechą, a nowa przestrzeń Cricoteki daje szansę na życie w przyszłości „przedmiotowi najniższej rangi”, jakim stała się stara elektrownia. Razem mają cudowną siłę oddziaływania, która nas samych zaskoczyła. Cricoteka ma wszystkie cechy, aby stać się obiektem inspiracją, przez który się przechodzi, który jest transparentny, uczestniczy w życiu mieszkańców, a nie tylko takim, do którego się przychodzi.

 

Stanisław Deńko (współprojektant, Wizja Sp. z o.o.):

W moim głębokim przekonaniu forma architektoniczna nie powstaje z przypadku, jest bowiem wynikiem permanentnego i stałego procesu intelektualnego i emocjonalnego, w którym angażując naszą wyobraźnię, chcemy dokonać przekazu treści, która w podobny sposób byłaby interpretowana przez jej odbiorcę czy przyszłego użytkownika.

Powiedzenie Kantora: „moim domem było i jest moje dzieło” pozwoliło nam zdefiniować charakter jego bogatej w wielorakie formy twórczości. Jego credo zawodowe i postawa filozoficzna w odniesieniu do sztuki prowadziły do konfrontacji nieuprawnionego, może nawet „perwersyjnego” działania z utartymi poglądami, zwyczajami, charakterem otoczenia. W opinii Tadeusza Kantora tylko tego rodzaju działanie porusza wyobraźnię i daje dziełom legitymację, by określać je sztuką.

Zarówno forma budynku, jak i użyte materiały elewacyjne (perforowana kortenowska stal i polerowana, nierdzewna blacha) są pewnego rodzaju intruzem w historycznym otoczeniu tego miejsca. Działanie to znajduje usprawiedliwienie w myśl przytoczonej wyżej kantorowskiej filozofii. Ponadto miejsce osiąga cechy indywidualne i może stanowić ikonę, która z racji funkcji obiektu staje się oczywistą. Dialog „stare” – „nowe”, zarówno w skali otaczających budynków, jak i pomiędzy starą elektrownią i nową bryłą muzeum, wzbogaca wartości przestrzenne miejsca. Uwolniona przez podniesienie ponad teren projektowanej przestrzeni muzeum strefa działki jest przestrzenią publiczną, otwartą tak dla codziennych aktywności, jak i dla nowych spektakli. Budynek stanowi rozpoznawalny znak w panoramie bulwarów rzeki Wisły i sylwety starego Podgórza, postindustrialnej, historycznej substancji miasta. Jest także tej historii symbolem.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj