Kino mocnych nerwów, czyli jak filmować ludzki gniew
Oda do dzikości
Rozszalały gniew bywa niebezpieczny także dla tego, kto go przeżywa. To jedno z przesłań, które wybrzmiewa w „Dzikich historiach”, filmie, który od 23 września można kupić z POLITYKĄ.
Pod wpływem emocji zmienia się nie tylko działanie, ale też funkcjonowanie umysłu.
Gutek Film

Pod wpływem emocji zmienia się nie tylko działanie, ale też funkcjonowanie umysłu.

Czy czasem wpadacie w szał? Czujecie, że dłużej nie dacie rady, nie możecie, nie chcecie, nie będziecie hamować swoich emocji? W sześciu etiudach składających się na film „Dzikie historie” Damián Szifron pokazuje różne sposoby, na jakie ludziom puszczają nerwy. Niemal każdy odnajdzie się choć w jednej z tych opowieści. Co znamienne, aż połowa dotyczy sytuacji związanych z prowadzeniem czy parkowaniem samochodu. Pierwszą zaś podejrzewano o zainspirowanie do zbrodni Andreasa Lubitza, który w marcu tego roku spowodował katastrofę pilotowanego przez siebie samolotu Lufthansy.

Huraganowe emocje są wdzięcznym tematem dla filmu. Zajmował się nimi m.in. Joel Schumacher w „Upadku” ze słynną rolą Michaela Douglasa, w pewnym stopniu także Lars von Trier w „Dogville”. W ostatnich latach odnajduje się je w okrzykniętym najlepszym serialem wszech czasów „Breaking Bad” (dla porządku: chodzi o historię nauczyciela chemii, którego perspektywa niechybnej śmierci z powodu raka prowadzi do przekroczenia granicy własnego człowieczeństwa; potem okazuje się, że tych granic jest w stanie przekroczyć jeszcze więcej). Jak zatem przebiegają procesy i mechanizmy psychologiczne tak inspirujące filmowców? Nauka zajmuje się emocjami na najwyższych obrotach nieco mniej ochoczo niż artyści. Bo jak tu wywołać atak szału w warunkach laboratoryjnych?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj