Olga Tokarczuk z literacką Nagrodą Nike
Nagroda za „Księgi Jakubowe” jest jak najbardziej zasłużona. Choć trzeba przyznać, że w tym roku na uważną lekturę zasługuje cała nominowana siódemka.
Krzysztof Kuczyk/Forum

materiały prasowe

W tym roku już cała siódemka była bardzo mocna – dawno nie mieliśmy w jednym roku tylu dobrych książek prozatorskich. I właściwie nie zazdroszczę kapitule, bo wybór był trudny.

Nagroda dla Olgi Tokarczuk za „Księgi Jakubowe” jest jak najbardziej zasłużona, bo z jednej strony to jest nowy wymiar powieści historycznej, a z drugiej – odnowienie wzorów tradycyjnej XIX-wiecznej powieści, panoramicznej i dygresyjnej. I temat sensacyjny – Jakub Frank, jego wyznawcy i moment historyczny niezwykle ciekawy: przenikanie się mesjanizmu i oświecenia. I bohaterowie tacy, za którymi chce się podążać.

Był to ryzykowny projekt, bardzo wiele wymagający od autorki – mógł się nie udać, ale się udał. I w dodatku jest to nagroda za jedną z najlepszych jej książek – jeśli nie najlepszą. Zdarzało się, że nagradzano książki słabsze w dorobku – tak było choćby w przypadku „Ciemno, prawie noc” Joanny Bator, której należało się, ale za „Piaskową Górę”.

Olga Tokarczuk dostaje Nike po raz drugi. Pierwszy raz otrzymała ją w 2008 roku za powieść „Bieguni”. Dwukrotnie nagrodzony był też Wiesław Myśliwski.

Nagrody są po to, by je krytykować – nie pamiętam już, kto pierwszy sformułował tę myśl. I zazwyczaj narzeka się, że są przewidywalne, niesprawiedliwe itp. itd. Dobrze jest oczywiście, kiedy nagrody pozwalają odkryć nowych autorów, doceniają mniej znane nazwiska – takie były w tym roku nominacje do Nagrody Gdynia. Warto jednak docenić, że w 2014 roku powstały bardzo dobre książki znanych i popularnych pisarzy, i to naprawdę nie zdarza się co roku!

Szczególnie cenne wydają mi się – oprócz „Ksiąg” – „Drach” Szczepana Twardocha i „Szum” Magdaleny Tulli. Twardoch po „Morfinie” miał wysoko zawieszoną poprzeczkę i napisał książkę jeszcze lepszą i ważniejszą. Podobnie Magdalena Tulli – krok dalej niż świetne „Włoskie szpilki”.

Gdyby Nike można było przyznać trzem autorom – tak wyglądałaby moja trójka. Nagroda jest jedna, ale – powtórzę – w tym roku na uważną lekturę zasługuje cała siódemka. A Oldze Tokarczuk składam wielkie gratulacje!

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj