Kawiarnia literacka
Łuk Komercji
W sto lat po bolszewickiej nawale Warszawie grozi kolejny koszmar: łuk triumfalny ku czci bitwy 1920 r., proponowany przez byt o oryginalnej nazwie Towarzystwo Patriotyczne.

Mózgiem całości jest niegdysiejszy kabareciarz Jan Pietrzak (twierdzi wprawdzie, że to na poważnie, ale niech to Państwa nie zmyli), który do pomocy dobrał sobie londyńskiego biznesmena Jana Żylińskiego. Pan Żyliński to postać barwna – w Londynie zbudował pałac w guście Liberace, po którym, jako miłośnik baletu, pląsa w haftowanych złotem kostiumach, w wolnych chwilach uprawia komedie po mediach, np. wyzywa na pojedynek na szable Nigela Farage’a, a od czasu do czasu coś sobie wzniesie. A to bramę triumfalną, a to złotego ułana, którego nie powstydziłby się Turkmenbasza, rozmaicie. Żeby było zabawniej, prasa nazywa go księciem, choć kniaziowie Żylińscy dawno wymarli, a rodzina pana Żylińskiego, jak wykazał Minakowski, ma z tamtymi tyleż wspólnego, co waza do zupy z Zygmuntem III Wazą.

Z początku patrioci nie bardzo wiedzieli, co budować (poza tym, że łuk) ani gdzie (poza tym, że w stolicy).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj