Ewangelizowanie na kinowym ekranie
Bogiem a prawdą
Kino zawsze było areną religijnej walki, która w XXI w. tylko się zaostrza. Jedni twórcy wierzą w misję ewangelizacyjną ruchomych obrazków, inni zajmują się obalaniem dowodów na istnienie Boga.
„Zakazany Bóg” w reż. Pablo Moreno – jedna ze świątecznych premier
materiały prasowe

„Zakazany Bóg” w reż. Pablo Moreno – jedna ze świątecznych premier

W Europie Zachodniej w ostatnich latach notujemy gwałtowny spadek religijności. Brytyjczycy – w przeciwieństwie do Amerykanów – prawie zupełnie przestali chodzić do kościoła, jedynie 6 proc. uczestniczy w mszy. Amerykański teolog Harvey Cox, autor głośnej rozprawy „The Secular City”, już pół wieku temu ogłosił, że Bóg umarł i że odtąd religia powinna się koncentrować na ludzkości zamiast na transcendentnym bóstwie. Zmierzch religii był kolejnym znakiem poważnej zmiany kulturowej, jaka zaszła w minionych dekadach. Złagodzono cenzurę, zalegalizowano aborcję i homoseksualizm, łatwiej można uzyskać rozwód, kobiety z coraz większym powodzeniem walczą o równouprawnienie.

Tymczasem wystarczy rzucić okiem na kinowy repertuar, by poczuć ducha poprzedniej epoki. W samym tylko okresie świątecznym do polskich kin obok tradycyjnych bajek o Świętym Mikołaju wchodzi m.in. pierwsza filmowa biografia urzędującego papieża „Franciszek”, wyreżyserowana przez Beda Docampo Feijóo, oraz „Zakazany Bóg”. To martyrologiczny fresk historyczny Pablo Moreno przypominający męczeństwo 51 zakonników zamordowanych w Barbastro u progu hiszpańskiej wojny domowej w 1936 r. Z polskich tytułów świąteczną nowością jest dokument Dariusza Gajewskiego „Czas niedokończony. Wiersze księdza Jana Twardowskiego”. A to jedynie wierzchołek góry lodowej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj