Co nam mówią o książkach ich okładki
Oceniamy po okładce
W Polsce okładki książek służą dziś głównie zdobywaniu czytelnika, który niekoniecznie przyszedł do sklepu po książkę. Ta mówi mu jednak: nie jestem trudna ani wymagająca, sięgnij po mnie!
materiały prasowe

Rzut oka na okładkę pozwala rozpoznać, jaki to gatunek i do jakiego czytelnika książka jest skierowana. Pastelowe okładki, czasem z widokiem – romanse, kwiat i kobieta – literatura kobieca, czerń i krew albo biel i czerwony akcent – kryminał i sensacja, okładki złote, wytłaczane, trójwymiarowe – fantasy, a satynowa z zarysem sylwetki kobiecej – erotyka (satyna rozpowszechniła się ostatnio i pojawia się na wszystkich gatunkach). Te schematy utrwaliły się w ciągu ostatnich lat.

Chodzi też o to, że czytelnicy, zagubieni w księgarni, często szukają książek podobnych do tych, które znają – mówi Agata Pieniążek z wydawnictwa Znak Literanova. Siedzimy w kluboksięgarni MiTo. Wybieram z półki książki, które zwracają uwagę: czarno-biały Georges Perec z Lokatora, Weronika Murek z Czarnego, żółte „Eseje wybrane” Virginii Woolf z Karakteru, Calvino z W.A.B., zachęcająco wygląda Cabre z Marginesów (choć nie jest to mój ulubiony pisarz), sięgam też po szaro-czarną elegancką okładkę, może to Susan Sontag? Nie, to Harlan Coben, tyle że wydanie amerykańskie. Polski Coben wygląda zupełnie inaczej, bardziej krzykliwie, jak inne książki sensacyjne.

Szukałam tego, co się wyróżnia, podczas gdy w polskich okładkach chodzi o to, żeby powtórzyć sukces.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną