Kawiarnia literacka
Polska magdalenka
Bądźmy szczerzy – nieodróżnianie rejestrów języka jest grzechem, i to ciężkim.

Dyrektorka mojej podstawówki nosiła kozaki z zielonego skaju i używała fraz typu: „naganny występek elementu chuligańskiego”, „godzenie w istniejący ład i porządek” i „uczeń poniesie konsekwencje za swoje postępowanie niezgodne z kodeksem ucznia”. Urządzała apele w sali gimnastycznej, na których informowała nas o przewodniej roli partii oraz dobrowolnym obowiązku uczestniczenia w pochodach pierwszomajowych. Co chwila wszczynała dochodzenia w sprawie „wywrotowej działalności”, np. napisu na murze szkoły „WRON won”*, bo zawsze ktoś był obrażony, „szkalowany”, „godzono w czyjąś godność”. Komunizm wychowywał ludzi serioznych do urzygu.

W telewizji te wątki rozwijano. Dorośli mieli postępować zgodnie „z linią partii” i klaskać, kiedy Pierwszy Sekretarz nadymał podgardle, podszywał się pod proletariat, obleśnie całował w usta Breżniewa, Pierwszego Sekretarza bratniego kraju.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną