O czym śpiewają polscy artyści pop
Kiedy wreszcie wojna?
Raz do roku w Opolu dominują stare, radosne piosenki. Ale na co dzień słuchamy częściej nowych, w których beztroska nie przejdzie. Dziś polski pop to raczej poczucie zagrożenia, konfliktu i rozkładu.
Julia Marcell właśnie porzuciła angielski.
Sonia Szostak

Julia Marcell właśnie porzuciła angielski.

Wygląda na to, że zmiana w mediach narodowych nie dotknęła festiwalu w Opolu. Odbywa się w tym roku w pierwszy weekend czerwca, w trybie znanym z poprzednich edycji. I w podobnej obsadzie.

Angielscy dziennikarze wymyślili kiedyś dla jednego z lokalnych środowisk muzycznych nazwę The Scene That Celebrates Itself – Scena, która celebruje samą siebie. Idealna etykietka dla opolskiej imprezy. Punktem kulminacyjnym 53. edycji będzie przecież koncert Grand Prix Publiczności – Złote Opole, podczas którego widzowie wybiorą swoje ulubione piosenki z tych, które sami wcześniej wybrali w plebiscycie spośród hitów poprzednich festiwali. Niewiele nowego dowiemy się tu o tekstach polskich piosenek. Justyna Steczkowska wykona ponownie swój pierwszy hit sprzed 20 lat, „Dziewczynę szamana”. Grupa Kombi zaśpiewa, że „każde pokolenie ma własny czas”, a Wilki – że „Baśka miała fajny biust”. Varius Manx powtórzy opowieść o cieniu orła, który „zataczał lądy, morza łez”, Piersi ogłoszą, że „będzie, będzie zabawa!”, a Ryszard Rynkowski jak zawsze zaproponuje, by „wypić za błędy”. Trudno po tym uwierzyć, że cokolwiek może nas jeszcze w tekstach polskich piosenek zaskoczyć. Ale jeśli wyjrzymy na chwilę poza program imprezy, na radiowe i rynkowe listy przebojów, zauważymy, że coś nowego by się jednak w ostatnich sezonach znalazło.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj