Kawiarnia literacka
Salon i wirtual
Tak, mamy dwie polskie kultury, ale istnieje reszta świata. I ona mówi „sprawdzam”.

W komentarzu „Mury rosną. Dwie kultury polskie” Roman Pawłowski obwieszcza na łamach „Gazety Wyborczej”, że spolaryzowany mamy nie tylko kraj i społeczeństwo, ale i kulturę. Nie jest to, rzecz jasna, myśl nowa – sam od lat powtarzam, że od dawna nie ma u nas czegoś takiego jak „salon” (oczywiście różowy lewacki, broniony przez media głównego nurtu) i „odrzuceni” czy „niepokorni”, którzy cierpią właściwie w drugim obiegu. Mamy dwa salony, dwa obiegi kulturowe, zupełnie legalne: jeden bardziej na lewo, proeuropejski, multi-kulti, laicki, a drugi bardziej na prawo, swojski, narodowy i katolicki, ale który z nich jest mainstreamowy, na dobrą sprawę nie wiadomo. Co zresztą w żaden sposób nie wpływa na narrację oblężonej twierdzy i nowego podziemia – władza się zmieniła, a kornie składający jej hołdy i wyświadczający przysługi niegdysiejsi „odrzuceni” nadal uważają się za niepokornych kontestatorów (przykład płynie ze Stanów, gdzie kanał Fox News, cieszący się największą liczbą widzów pośród telewizji kablowych, nieodmiennie robi z siebie wykluczonego Kopciuszka).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną