Tajemnica szwedzkich kryminałów
Szwedzki stół zbrodni
POLITYKA będzie dołączać tego lata do kolejnych numerów szwedzkie kryminały. Lubią z nimi spędzać wakacje także sami Szwedzi.
Fjällbacka – miasto, w którym toczy się akcja kryminałów Camilli Läckberg.
Yadid Levy/Anzenberger/Forum

Fjällbacka – miasto, w którym toczy się akcja kryminałów Camilli Läckberg.

audio

AudioPolityka Tomasz Walat - Szwedzki stół zbrodni

Czytanie powieści kryminalnych, najchętniej w hamaku we własnym ogrodzie – jak zauważa tutejsza popołudniówka „Expressen” – jest w Szwecji ulubionym zajęciem urlopowym. A z 10 książek wypożyczanych na lato w bibliotekach aż 9 to kryminały.

Szwedzcy pisarze są mistrzami świata w dziedzinie literatury kryminalnej, chociaż w ostatnich latach zaczynają z nimi poważnie konkurować autorzy z innych krajów skandynawskich. Cała ta nordycka fala kryminałów od pół wieku zalewa świat i nic nie wskazuje na jej odwrót. W niektórych francuskich księgarniach pojawiły się działy „nordic noir (czarnej literatury nordyckiej, analogicznie do czarnego kina amerykańskiego w przeszłości). W Rosji modne są natomiast szwedzkie półki z książkami, z których można wybierać wzorem szwedzkiego stołu to, na co ma się właśnie czytelniczy apetyt. Kryminały są naszym produktem eksportowym klasy Volvo, Ikea czy H&M, stwierdza Szwedzka Akademia Literatury Kryminalnej.

Nad fenomenem gatunku i przyczynami zainteresowania szwedzkim kryminałem zastanawiają się już naukowcy. Sukces ma wielu ojców... W Szwecji, jak na kraj równouprawnienia przystało, wskazuje się na rodziców sukcesu: Maj Sjöwall i Pera Wahlöö. Para ta w latach 1965–75 napisała 10 książek, do dzisiaj czytanych i oglądanych w ekranowych wersjach, o komisarzu Martinie Becku. W licznych rankingach ich powieści utrzymują się nadal w czołówce jako najlepsze pozycje ostatniego półwiecza.

„Trudno byłoby sobie wyobrazić szwedzki cud kryminałów bez tej pary” – pisze Per Hellgren, znany reporter i wykładowca literatury ze sztokholmskiej wyższej uczelni Södertörn, w wydanej przed paroma miesiącami książce „Droga do nowej powieści kryminalnej”. „Sjöwall i Wahlöö byli pierwszymi, którzy w latach 70. przebili się na wielkie światowe rynki, niemiecki i amerykański. Otworzyli w ten sposób przestrzeń dla wielu innych Szwedów, takich jak Henning Mankell i Stieg Larsson, wymieniając autorów, którzy pisali w tej samej krytycznej społecznie tradycji jak oni”.

Hellgren podkreśla zwłaszcza rolę nieżyjącego już Wahlöö, wywodzącego się z tzw. dobrej burżuazyjnej rodziny, który w trakcie swej początkowo dziennikarskiej kariery przekształcił się w radykalnego komunistę, piętnującego ideologię faszyzmu, kolonializm i różne formy społecznego wyzysku. Istniało wówczas, nawet w USA, zapotrzebowanie na tego typu krytykę. Oczywiście same tylko „słuszne” poglądy autorów nie zapracowałyby na taki sukces.

Jest więc powód kolejny: pisarze szwedzcy są wspaniałymi opowiadaczami historii. Czytelnikom łatwo się identyfikować z bohaterami opowieści, akcją czy środowiskiem. Główne postaci to często normalni ludzie, ze wszystkimi ich brakami, wątpliwościami i problemami dnia codziennego, antybohaterowie. Szwedzkie kryminały są „pasjonującą i łatwą w odbiorze lekturą, dającą zarówno ucieczkę od rzeczywistości, jak i wiedzę o współczesności, w której przyszło nam żyć” – stwierdza Kerstin Bergman, badaczka literatury na najstarszej szwedzkiej uczelni, Uniwersytecie w Lund.

Zbrodnia się sprzedaje

Szwecja mogłaby się wydawać krajem psychopatów i zbrodniarzy – jeśli wierzyć temu, co przedstawiali w swych książkach Mankell, Marklund czy wreszcie najbardziej krwawa w swych opowieściach Camilla Läckberg, nazywana często Królową Zbrodni. Instytut Szwedzki, odpowiednik naszego Instytutu Adama Mickiewicza, martwił się nawet kiedyś, że zbrodnie opisywane przez szwedzkich pisarzy zaszkodzą dobremu wizerunkowi kraju w świecie.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj