Kawiarnia literacka
Jak wygląda pisarz
Coś, co zrodziło się pod wpływem kaprysu i stanowiło próbę zbudowania wizerunku najtańszym możliwym kosztem, teraz rządzi moim życiem – a przynajmniej decyduje o tym, jak wyjdę z domu.

Przez dwa i pół roku mieszkałem w Danii. Był to przypuszczalnie najbardziej pisarski okres w moim życiu, to znaczy byłem bardziej pisarzem niż kiedykolwiek wcześniej albo później. Stało się tak za sprawą osamotnienia. Ponieważ nie mogłem poświęcić się rzeczom, które naprawdę lubię – np. włóczeniu się z kumplami po mieście, pawianieniu przed fajnymi szmulami, ostatecznie graniu w kometkę z własnym dzieckiem – z konieczności zacząłem więcej pisać. Nudziłem się gorzej niż na zebraniu kreatywnym, z tej nudy zrodziła się powieść „Szczęśliwa ziemia” i obszerne notatki, z których wyfrunęła „Inna dusza”. Dziś mieszkam w Polsce, już się nie nudzę, więc z pisaniem jest gorzej.

Obcokrajowcy, z którymi rozmawiałem (a także nieliczni Duńczycy), nie bardzo wierzyli, że jestem pisarzem – i to z Polski. Pisarzy w ogóle na świecie mamy niewielu, więc spotkanie takiego dziwadła wydaje się zjawiskiem na miarę lądowania UFO na cmentarzyku parafialnym.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną