Kawiarnia literacka
Radykalna potrzeba przynależności
Pierwszy raz zwróciłem na to uwagę cztery lata temu, kiedy przyjrzałem się bliżej umięśnionej łydce kibica Legii. Co robi na niej Mały Powstaniec?

Zaciekawiło mnie to, ale początkowo nie rozumiałem. Może dlatego, że kojarzyłem tego chłopaka z dzielnicy i wcześniej nie zauważyłem, żeby prowadził jakąś działalność powstańczo-niepodległościową. Tak się złożyło, że tego samego dnia zaczepił mnie autentyczny powstaniec warszawski, sympatyczny skulony starszy pan, którego też często widywałem na ulicy. Szedłem na spacer z wózkiem z bliźniakami. Zatrzymał mnie, żeby zajrzeć do środka.

– Gratuluję panu – powiedział prawdziwie wzruszony.

– Dziękuję.

– Dobra robota – uśmiechnął się, ale już smutniej – bo jest nas coraz mniej.

– Nas? – nie zrozumiałem.

– Prawdziwych Polaków.

Mniej więcej w tym czasie na murach obok graffiti i wulgarnych napisów zaczęły pojawiać się symbole Polski Walczącej. Zastanowiło mnie, kto i dlaczego je maluje, co dzisiaj znaczą i o co walczą?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną