„Stulecie Jakuba”: ukraiński serial o Wołyniu
Po drugiej stronie obrzyna
My mamy swój „Wołyń”, a Ukraińcy swój. To czteroczęściowy serial „Stolittja Jakova” także rozgrywający się na Wołyniu.
Stanisław Bokłan jako stary Jakov-Jakub Mech
materiały prasowe

Stanisław Bokłan jako stary Jakov-Jakub Mech

Serial pokazany na początku października na kanale 1+1 ma milionową publiczność i w kinematografii ukraińskiej jest wydarzeniem. Filmy można też obejrzeć na YouTube jako „Століття Якова” – liczba wejść rośnie tu z dnia na dzień o kilkanaście tysięcy. Podstawą scenariusza jest 240-stronicowa powieść łuckiego pisarza Wołodymyra Lisa „Stulecie Jakuba”, która w 2010 r. otrzymała nagrodę Koronacja Słowa, po czym została zaadaptowana przez teatr w Łucku. Serial dodaje powieści ekspresji, ale też – jak twierdzą ci, którzy ją czytali – ryzykownie ją spłaszcza.

Tytułowego Jakuba, mieszkańca wołyńskiego chutoru, poznajemy już jako starca. Film to retrospekcja, opowieść o człowieku, za którego życia przez wieś przewaliło się przynajmniej sześć władz – carska Rosja, Zachodnioukraińska Republika Ludowa, Rzeczpospolita Polska, władza radziecka, a potem hitlerowska, Związek Radziecki i wreszcie suwerenna Ukraina. Film zaczyna się w 1933 r., trochę podobnie jak „Wołyń” Smarzowskiego – dwóch chłopaków kocha tę samą dziewczynę, a Ulana, mimo że woli Jakuba – i jest z nim w ciąży – wychodzi za mąż za bogatszego. Wiejskie życie toczy się w żydowskiej karczmie, w której przesiaduje polski policjant mający za złe, że tu się nie mówi po polsku. W czasie wesela Ulany Jakub wyciąga obrzyna, chcąc zastrzelić rywala. Nie strzela, ale musi uciekać z wioski.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj