Resort kultury kupił „Damę z gronostajem” od Fundacji Czartoryskich. Mimo kontrowersji
„Mamy dzisiaj bardzo ważny dzień dla polskiej kultury” – mówił na Zamku Królewskim minister Piotr Gliński.
Gliński wyraził nadzieję, że „Dama” złagodzi w Polsce obyczaje, bo klimat polityczny (jak ocenił) jest obecnie szczególnie niespokojny.
MKiDN/Facebook

Gliński wyraził nadzieję, że „Dama” złagodzi w Polsce obyczaje, bo klimat polityczny (jak ocenił) jest obecnie szczególnie niespokojny.

Umowę w sprawie zakupu „Damy z gronostajem” Ministerstwo Kultury podpisało z Fundacją Książąt Czartoryskich na Zamku Królewskim. Prócz dzieła Leonarda da Vinci państwo przejęło także inne prace z kolekcji fundacji. Kwota transakcji nie została ujawniona, nieoficjalnie mówi się o stu milionach euro. Obiekty trafią do Muzeum Narodowego w Krakowie.

Kolekcja Czartoryskich uchodzi za jedną z najcenniejszych i najwięcej wartych w Polsce. Obraz da Vinci – jak się uważa – jest w tym zbiorze najwartościowszy. Prócz tego w zbiorach znajduje się 86 tys. obiektów muzealnych i 250 tys. obiektów bibliotecznych.

Przeddzień podpisania umowy resort kultury informował, że chodzi o „trwałe uregulowanie statusu kolekcji Książąt Czartoryskich jako dobra kultury o szczególnym znaczeniu dla Narodu i Państwa Polskiego”.

To samo minister kultury Piotr Gliński powiedział na Zamku Królewskim: „Mamy dzisiaj bardzo ważny dzień dla polskiej kultury, wykonując formułowane od wielu lat postulaty środowiska polskich muzealników, historyków sztuki. Dziś w wolnej Polsce wypełniona zostaje wola księżnej Czartoryskiej, by zbiory książąt Czartoryskich, będące swego rodzaju kartą, która przez czas zaborów bezpiecznie przechowała najcenniejsze świadectwa państwowości polskiej, (...) stały się nie tylko duchową, ale rzeczywistą własnością narodu” (za PAP). Gliński wyraził nadzieję, że „Dama” złagodzi w Polsce obyczaje, bo klimat polityczny (jak ocenił) jest obecnie szczególnie niespokojny.

Jan Lubomirski-Lanckoroński, członek zarządu fundacji XX. Czartoryskich, mówił dla TVN24: „Jest to bardzo skomplikowana koncepcja i bardzo skomplikowany sposób, w jaki nastąpi to przekazanie, można powiedzieć darowizna na rzecz narodu polskiego tych wspaniałych, bezcennych w sumie dzieł”. Negocjacje trwały ponoć długo.

Zbiory Czartoryskich przejęte przez państwo mimo kontrowersji

Zanim umowa między resortem a fundacją została podpisana, do dymisji 23 grudnia podał się jej zarząd. Jak ujawnił jego prezes Marian Wołkowski-Wolski, członkowie zarządu nie uczestniczyli w rozmowach, nie byli wtajemniczani w ich przebieg, negocjacje odbywały się bez ich wiedzy.

Ale też – co równie istotne – wbrew zapisom statutu, w którym czytamy między innymi, że zadaniem fundacji jest „ochrona Muzeum i Biblioteki XX Czartoryskich w Krakowie oraz nieruchomości wchodzących w skład majątku Fundacji w Krakowie i Sieniawie, jako historycznej nierozerwalnej całości, jak również udostępnianie powyższych zbiorów społeczeństwu”.

Decyzja o zakupie „Damy” jest kontrowersyjna także z innego powodu. Po pierwsze dlatego, że informacje o transakcji wyciekły do mediów, zanim podpisano umowę (procedura zwykle jest inna: o przejęciu dzieł opinia publiczna dowiaduje się po złożeniu podpisów). Z tej racji istnieje domniemanie, że był to przeciek kontrolowany, którego intencją było wywarcie presji na Fundację Czartoryskich.

Pomysł ministra Glińskiego, żeby kupić „Damę”, eksperci poza wszystkim uważają za wizerunkowy strzał w stopę. Tak sprawę komentował dla POLITYKI Piotr Sarzyński: „Mimo że sejmowa komisja finansów publicznych opowiedziała się już za nowelizacją tegorocznego budżetu i utworzeniem rezerwy, z której można by sfinansować zakup kolekcji książąt Czartoryskich, zaciskające pasa społeczeństwo trudno przekonać, że warto z publicznej kasy wysupłać miliard złotych (takie są szacunki) na ów zakup”. Czytaj więcej »

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj