szukaj
Kawiarnia literacka
Widok z okna
Do teraz nie jestem pewien, co wtedy zobaczyłem.

Dziś rano odwiozłem dzieci do przedszkola, wróciłem do domu i usiadłem przy biurku. Wtedy usłyszałem krzyk kobiety: – Zostaw go! Zostaw go, słyszysz! Bo dzwonię na policję!

Szybko poszedłem do okna w kuchni, z którego widać róg ulicy. Zresztą nawet gdyby krzyczała coś innego, na przykład „Dobrego dnia, kochanie!” albo „Proszę nie opierać się o mój samochód!”, pewnie i tak bym podszedł. Bo każdy pretekst jest dla mnie dobry, żeby nie pisać.

Do teraz nie jestem pewien, co wtedy zobaczyłem. Co właściwie zdarzyło się na rogu mojej zwykle spokojnej ulicy. Pięć nieostrych męskich sylwetek kłębiło się. Dwóch facetów kopało trzech leżących na jezdni. Tak przynajmniej mi się wydawało. Ale już dawno powinienem zmienić okulary na mocniejsze. A może to przez smog nie da się już nic w tym mieście zobaczyć?

Zmrużyłem oczy. Coś jeszcze mi się nie zgadzało. W co oni kopią tych na ziemi? Na pewno nie w głowy, nie w plecy i nie w brzuchy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną