szukaj
Finaliści VI edycji Nagrody Architektonicznej POLITYKI
Pożegnanie z gigantami
Przed nami VI edycja Nagrody Architektonicznej POLITYKI. Prezentacja pięciu finalistów, wybranych głosami ekspertów z całego kraju, to okazja do kilku refleksji na temat tego, co przyniósł miniony rok.
Centrum Dialogu Przełomy, Szczecin
Juliusz Sokołowski

Centrum Dialogu Przełomy, Szczecin

Centrum Spotkania Kultur, Lublin
Marcin Czechowicz

Centrum Spotkania Kultur, Lublin

Hala Koszyki, Warszawa
Juliusz Sokołowski

Hala Koszyki, Warszawa

Muzeum Katyńskie, Warszawa
Juliusz Sokołowski

Muzeum Katyńskie, Warszawa

Zagospodarowanie nabrzeża jeziora Ukiel, Olsztyn
Jakub Obarek

Zagospodarowanie nabrzeża jeziora Ukiel, Olsztyn

Teresa Oleszczuk/Polityka

Przedstawiając przed rokiem poprzednich finalistów, przewidywałem, że nowych wielkich realizacji przeznaczonych na kulturę, rekreację czy edukację będzie coraz mniej, aż znikną zupełnie. A to za sprawą gwałtownie topniejących unijnych dotacji. No i znikają. Z wyjątkiem lubelskiego Centrum Spotkania Kultur, które stanowi typową budowlaną „ciążę przenoszoną”, w finale nagrody i na jego ścisłym zapleczu znalazły się przede wszystkim realizacje skromniejsze, których budżet liczony był nie w setkach, jak zwykle bywało to wcześniej, lecz w dziesiątkach milionów złotych. Musimy oswoić się z myślą, że mniejsze też bywa piękne.

Co nam pozostaje poza tym, że projektować trzeba skromniej i z mniejszym rozmachem? Do łask powraca rewitalizacja, przebudowa i rozbudowa, odnawianie istniejącej tkanki miejskiej. Wśród obiektów nominowanych do obecnej nagrody w czołówce znalazło się sporo miejsc „z odzysku”. W stolicy Hala Koszyki, Muzeum Katyńskie (na terenach Cytadeli) oraz Nowy Teatr (w dawnej wytwórni wódek). We Wrocławiu zaś kolejne trzy ciekawe realizacje: Centrum Historyczne Zajezdnia, rewitalizacja bulwaru Xawerego Dunikowskiego oraz rewitalizacja i zaadaptowanie na potrzeby muzealne Pawilonu Czterech Kopuł.

Wydaje się, że środek ciężkości samorządowych zamówień publicznych przenosi się z budynków na przestrzenie miejskie. W Olsztynie zakończono efektowne zagospodarowywanie na cele rekreacyjne nadbrzeża jeziora Ukiel. Coraz ciekawsze architektonicznie projekty dotyczą miejskiej komunikacji i tzw. węzłów przesiadkowych. Pierwszy z nich, zaprojektowany na Euro 2012 w pobliżu stadionu we Wrocławiu, spotkał się z powszechnym uznaniem, kolejny – w Łodzi, zwany Stajnią Jednorożców – z kpinami. W ubiegłym roku oddano do użytku kolejne, znowu udane architektonicznie, dworce autobusowe i węzły przesiadkowe – w Piekarach Śląskich i w Solcu Kujawskim. Do tego dodać można ciekawą estetycznie linię Pomorskiej Kolei Metropolitalnej i imponujący skalą przedsięwzięcia dworzec Nowa Łódź Fabryczna. Ten ostatni ma jedną dodatkową wielką zaletę: jego twórcy nie poszli kompromitującą drogą wyznaczoną przez stacje kolejowe w Poznaniu, Katowicach, Krakowie czy Sopocie, będące w gruncie rzeczy przystawkami do przeskalowanych obiektów komercyjnych, głównie handlowych.

Warto też zwrócić uwagę na trzy obiekty, które wprawdzie nie trafiły do finału naszej nagrody, ale miały – i słusznie – swych entuzjastów w gronie nominujących. Pierwszy, bardzo skromny, to wysublimowana przydrożna kapliczka w krakowskich Bronowicach (proj. Medusa Group). Będąca przeciwieństwem pompatycznej warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej. Odległe od siebie emanacje katolicyzmu, z których bliższa polskiej naturze wydaje się, niestety, ta druga. Obiekt drugi to Zakład Termicznego Przekształcania Odpadów (spalarnia śmieci) w Krakowie. Obiekty przemysłowe rzadko są zauważane i doceniane za architekturę. Bo ich konstrukcja ma służyć określonym zadaniom. W tym przypadku udało się połączyć funkcje z estetyką na tyle oryginalną, że projekt nominowany został do nagrody Miesa van der Rohe. I wreszcie plac Europejski w Warszawie. Pierwsza po drugiej wojnie światowej tak rozległa przestrzeń publiczna zaplanowana i zrealizowana przez prywatnego inwestora. Precyzyjnie i z rozmachem zaprojektowana, starannie wykonana. Antyteza pleniących się grodzonych osiedli, raniących tkankę miasta, a dostępnych dla wybranych. A przecież wiele dobrego dałoby się także powiedzieć o kolejnych obiektach, które „otarły się” o finał: siedzibie Wiadomości Wrześnieńskich (Września) i Pawilonie Czapskiego (Kraków).

W minionym roku wyraźnie ożywiła się stolica. Przypomnę, że w dwóch poprzednich edycjach ani jeden obiekt z Warszawy nie znalazł się w gronie finalistów. Tym razem są dwa. Ale, co ciekawe, w pierwszej dziesiątce nominowanych znalazły się jeszcze dwie inne realizacje (Nowy Teatr oraz biurowiec Warsaw Spire wraz ze wspomnianym już placem Europejskim), w drugiej dziesiątce zaś – trzy kolejne obiekty (biurowce Q22 oraz Nowy Świat 2.0, a także siedziba Wydziału Rzeźby ASP).

Poza realizacjami w przestrzeni miast jak zwykle wśród nominujących swoje grono zwolenników miały działania okołoarchitektoniczne. Tradycyjnie już nominujący wysoko ocenili wystawę w ramach festiwalu „Warszawa w Budowie” (Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz krakowski Instytut Architektury). Wskazali na ciekawe badania (Fundacja Bęc Zmiana) powojennej polskiej architektury sakralnej. Zauważono trzy nasze przedsięwzięcia na Biennale Architektury w Wenecji: wystawę „Fair Building” zwracającą uwagę na lekceważonych zazwyczaj uczestników procesu inwestycyjnego – budowlańców, a także projekt architekta Hugona Kowalskiego i kuratora Marcina Szczeliny zaproszony na główną, wiodącą wystawę Biennale (po raz pierwszy w historii), a dotyczący recyklingu śmieci. I wreszcie „Udane przedsięwzięcie”, czyli nowatorski i bardzo ciekawy projekt zrealizowany przez grupę polskich studentów wydziałów architektury (merytoryczna opieka pisma „Architektura-Murator” i Międzynarodowego Centrum Kultury), którzy na podstawie dokładnej analizy wszystkich wystaw Biennale stworzyli raport wskazujący na główne tendencje w światowym projektowaniu.

Cieplej myśleć o rodzimej architekturze każą nam też międzynarodowe wyróżnienia. Zaczęło się od Grand Prix Nagrody Miesa van der Rohe (to więcej niż Oscar w filmie, bo wręczany tylko jeden na dwa lata) dla Filharmonii w Szczecinie. Później były dwa prestiżowe laury dla Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie: za najlepszą przestrzeń publiczną w Europie i tytuł najlepszego budynku roku na świecie na World Architecture Festival. A w końcu awans do finałowej piątki (spośród 240 oficjalnie nominowanych) kolejnej edycji Nagrody Miesa van der Rohe dla Muzeum Katyńskiego.

Poniżej prezentujemy (w porządku alfabetycznym) pięć realizacji, które znalazły się w finale naszej nagrody, zyskując automatycznie tytuł laureata.

1. Centrum Dialogu Przełomy, Szczecin

Projekt: KWK Promes
Pow. całkowita: 2900 m kw.
Koszt inwestycji: 26,2 mln zł

Obiekt położony w najbliższym sąsiedztwie Filharmonii Szczecińskiej. To niesamowite, jak zaniedbany architektonicznie Szczecin zyskał w krótkim czasie dwie tak ikoniczne i niezwykłe budowle. O ile jednak gmach filharmonii dumnie strzela ku niebu, o tyle Przełomy dyskretnie kryją się pod ziemią, na powierzchni ledwie zaznaczając swoją obecność. To nie tylko rodzaj szacunku wobec zastanego otoczenia, ale też przemyślna idea, by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: zbudować muzeum i stworzyć ciekawą przestrzeń miejską na jego dachu, na którym można spacerować, przysiąść, pojeździć na rowerze lub deskorolce, a nawet skrócić sobie drogę. Główny projektant Robert Konieczny chętnie odwołuje się do terminu „hybryda”, mówiąc, że budynek godzi dwie sprzeczne tradycje: kwartału i placu. W zależności od punktu widzenia, raz jest gładką, choć lekko wznoszącą się przestrzenią, to znów klasycznym, choć niewysokim budynkiem, zapraszającym do środka przez ciekawe wejście nocą zamieniające się, za sprawą ruchomych paneli, w monolityczną ścianę. Architektura przechodzi tu płynnie w urbanistykę i na odwrót.

2. Centrum Spotkania Kultur, Lublin

Projekt: Biuro Architektoniczne Stelmach i Partnerzy
Pow. całkowita: 55 tys. m kw.
Koszt inwestycji: 205 mln zł

Realizacja z historią długą jak brody muzyków z ZZ Top. Budowę potężnego centrum kultury z salą teatralną na tysiąc osób rozpoczęto w 1974 r., a więc ponad 40 lat temu. W latach 80. kryzys finansowy wstrzymał budowę na wiele lat. Kształt ostatecznie ukończonego gmachu to efekt nowego międzynarodowego konkursu architektonicznego z 2008 r. Jego zwycięzca Bolesław Stelmach trafnie porównuje zadanie, które przed nim stanęło, do palimpsestu, czyli konieczności nowego pisania na wymazanym, dawniejszym rękopisie. W tym przypadku dawnej tkanki nie dało się wymazać. Powstały obiekt jest więc rodzajem patchworku, w którym stare rozwiązania architektoniczne łączą i mieszają się z nowymi. I trzeba przyznać, że z zadania spojenia nie swego ze swoim projektant wywiązał się doskonale, nie chowając, ale gdzie to było możliwe, wręcz przeciwnie, podkreślając dawne rozwiązania, wpisując je we własną wizję. Budynek jest potężny, dominuje w otoczeniu, ale nie przytłacza. Udało się też wykreować na placu przed Centrum przestrzeń publiczną nie tylko przyjazną dla przechodniów, ale zachęcającą do różnych form aktywności: od sportu i relaksu, przez festyny i jarmarki, po różne formy spotkań, zgromadzeń, wieców.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj