szukaj
Nie żyje Magdalena Abakanowicz, słynna polska rzeźbiarka
Stanowiła jeden z najmocniejszych filarów polskiej sztuki i kultury ostatniego półwiecza. Artystka osobna, świadoma, otwarta na świat, a równocześnie głęboko zanurzona w polskiej tradycji.
Magdalena Abakanowicz
Danuta Matloch/Forum/Fotorzepa

Magdalena Abakanowicz

Twórców można podzielić z grubsza na dwie kategorie. Pierwsi szybko trafiają na swój artystyczny szlak i nie zbaczają z niego przez całe życie. Powielają treści, cyzelują formę, szukając perfekcji w raz obranej konwencji artystycznej. Takim był choćby Igor Mitoraj czy Roman Opałka. Drudzy z kolei w genach mają eksperymentowanie, poszukiwanie, zarzucanie jednych pomysłów na rzecz kolejnych, stawianie sobie coraz nowych wyzwań. I do tej grupy z pewnością należy zaliczyć Magdalenę Abakanowicz.

Formy wyrazu poszukiwała przez całe życie. Zaczęła od „Abakanów”, monumentalnych przestrzennych form (rzeźb?) tkanych z grubych, kolorowych włókien. W latach 60. XX wieku to było w sztuce coś ożywczego, nic więc dziwnego, że za te prace dostała Grand Prix na prestiżowym Biennale Sztuki w São Paulo.

Z sukcesu Abakanów mogłaby praktycznie odcinać kupony do końca życia, powielać je, mnożyć. Artystka jednak postawiła przed sobą nowe zadania, tworząc w kolejnych dziesięcioleciach monumentalne cykle rzeźb figuralnych „Plecy”, „Głowy”, „Postacie siedzące”, „Embriologia”, „Zwierzęta”, „Ragazzi”, „Ptaki”. Eksperymentowała z materiałami, równie dobrze czuła się i przekonująco tworzyła w metalu, kamieniu, ceramice, drewnie czy usztywnianym klejem płótnie workowym. Jej znakiem rozpoznawczym stają się przedsięwzięcia monumentalne. Z rzadka tworzyła pojedyncze obiekty, z reguły były to zmultiplikowane do kilkudziesięciu, a nawet do stu, postaci ludzi, zwierząt. Jeżeli pokazywała je w galeriach czy muzeach, to zajmowały zawsze największe sale, robiąc wrażenie nie szczegółem, ale masą.

Abakanowicz sławna za granicą

Z latami coraz bardziej pociągał ją plener. Prace stały się jeszcze bardziej monumentalne, potężne, stawiane w parkach, na wzgórzach, na rozległych łąkach. W 1985 r. powstało „Katarsis” – grupa 33 figur z brązu ustawiona w Pistoii we Włoszech. Rok później – „Negev” – zespół gigantycznych kamiennych kręgów dla Muzeum Izraelskiego w Jerozolimie, zaś w 1988 r. „Space of Dragon” – 10 metaforycznych, tajemniczych smoczych głów dla Parku Olimpijskiego w Seulu. Projektowała także „Architekturę Arborealną” – koncepcję przedłużenia tzw. Wielkiej Osi Paryża w monumentalną aleję tworzoną przez gigantyczne (o wysokości 80 m) domy-drzewa.

Czy można znaleźć jakieś wspólne cechy jej zróżnicowanej formalnie twórczości? Jedni podkreślają pochylanie się nad ludzkim losem, tragizm egzystencji, przemijanie, przeplatanie się życia i śmierci, nieuchronność losu. Inni dostrzegają wątki humanistyczne – dopominanie się o godność człowieka, o respektowanie jego praw, wolności. Lub protest przeciw przemocy, wojnie, jakiemukolwiek zniewalaniu.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj