Prawą marsz! Po co nam (i za czyje pieniądze) festiwal poświęcony Żołnierzom Wyklętym?
To były cztery dni filmów, prelekcji i koncertów. Nowa historia Polski ma zacząć się w 1945 r. i skupiać na zaszczuciu polskiego żołnierza – Chrystusa narodów – przez bolszewicko-żydowskich oprawców.
IX Festiwal Filmowy Niepokorni Niezłomni Wyklęci
mat. pr.

IX Festiwal Filmowy Niepokorni Niezłomni Wyklęci

„Znajdź to, co kochasz, i pozwól, żeby to cię zabiło” – nie wiem, czy organizatorzy IX Festiwalu Filmowego Niepokorni Niezłomni Wyklęci znają ten cytat z Charlesa Bukowskiego, ale biorąc pod uwagę to, co zrobili, można by uznać, że żyją dokładnie podłóg tej zasady.

Grupa filmowców, pod kierownictwem Arkadiusza Gołębiewskiego, która od kilku lat organizuje rozrastający się w oczach festiwal, kocha historię i militaria. Rozsmakowuje się w bohaterskich historiach prawdziwych facetów, którzy raz danej przysięgi nigdy nie łamią i walczą do samego końca, choćby tylko w imię zasad. Chcieliby robić kino epickie, takie jak „Przełęcz ocalałych” Mela Gibsona, ale na to w Polsce nie ma pieniędzy.

Pieniądze znalazły się za to na niemały czterodniowy festiwal, którego wydarzenia rozsiane były między Gdyńskim Centrum Filmowym a Teatrem Muzyczynym w Gdyni. Pomiędzy nimi scena, a na niej koncerty muzyczne, m.in. Luxtorpedy, i kiermasze prawicowych książek.

Dialog zamknięty

No właśnie, prawicowych. Tak to już jest, że romantyczne duchy, kompulsywne stawianie się w roli ofiary i szukanie przyczyn porażek w zdradzie sąsiadów, a nie własnym zapóźnieniu cywilizacyjnym, są domeną prawicy. W tym względzie dyrektora Gołębiewskiego i współpracujących z nim filmowców jest mi trochę szkoda. Biorąc pod uwagę ich zdolności organizacyjne, szczery zapał i przeprowadzone rozmowy, nie sądzę, żeby festiwal w tak skrajnie narodowo-wyzwoleńczej formie był ich intencją. To raczej „dobre duchy” w postaci redaktorów prawicowych dodatków historycznych popchnęły go w tym kierunku.

Trudno usprawiedliwić „gorącą potrzebą krzewienia wiedzy o polskiej historii wśród najmłodszych” spotkania promocyjne książek Jana Żaryna i Sławomira Cenckiewicza. Profesor Jan Żaryn, senator Prawa i Sprawiedliwości, jest zresztą redaktorem naczelnym miesięcznika „W sieci historii”, który reklamuje się jako „miesięcznik zwycięskiej historii polski” – więc już na wstępie tworzy obraz jakiegoś imperium eternum, cudownej bańki mydlanej.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj