Podróż do krainy inności
Kobiety zawsze musiały ze zdwojoną siłą walczyć o uznanie lesbijskiej tożsamości - również w literaturze.

W świecie anglosaskim literatura queer, czyli „odmieńców” seksualnych (jak to określenie bywa tłumaczone na polski), jest oddzielnym i bardzo istotnym nurtem współczesnej literatury - i nie tylko. Czy jednak jej wydzielenie z obrębu całej literatury wnosi coś istotnego do dyskusji? Przecież tematy poruszane przez pisarki lesbijskie, podobnie jak większość pisarzy o odmiennej orientacji seksualnej dokonujących publicznego coming outu,  nie ograniczają się do „branży”. Wielu wybitnych pisarzy miało skłonności homoseksualne, jednak nie były one decydujące dla ich twórczości, bo nie mogły być – co wynikało np. z braku akceptacji dla ich skłonności i obawy przed ostracyzmem.

Sam termin „homoseksualny” ma w dziejach starego jak świat zjawiska całkiem niedawną historię i ujmuje zaledwie wycinek dziejów homoseksualizmu. Pojawił się dopiero podczas słynnego procesu Oscara Wilde’a z 1895 roku. Wilde miał kilkuletni romans z młodym lordem Alfredem Douglasem, którego ojciec, markiz Queensberry, sprzeciwiał się temu związkowi i wielokrotnie obrażał pisarza publicznie, nazywając go m.in. „somdomitą”(sic!). Wilde oskarżył lorda o zniesławienie, rozpoczynając proces, w którym wkrótce on sam został oskarżony o praktykowanie perwersji seksualnej (co jednak ciekawe, Wilde wielokrotnie sam podsuwał obronie Queensberry’ego dowody na swoją „perwersję”). Dziś postać Wilde’a uznaje się za męczennika ruchu gejowskiego, a wykreowaną przezeń postawę nowoczesnego dandysa, lekko zniewieściałego i wystudiowanego, uważa się za paradygmat tożsamości „homoseksualisty”. Wcześniej używano tak różnych określeń, jak pederastia czy sodomia, a nawet „trzecia płeć” (słowo „heteroseksualny” opisywało wówczas chorobliwe uzależnienie od seksu i dopiero niedawno zyskało bardziej neutralne znaczenie).

Liberalizacja obyczajów w latach 60. XX wieku, wywalczona przez m.in. działaczy antyrasistowskich, feministki i gejów, była zaczynem dla rewolucji postmodernistycznej. Pojawienie się gender studies, czyli badań nad płcią kulturową, przyniosło przełom w literaturoznawstwie i włączyło orientację pisarza do kontekstu badań literackich. W walce z opresją władzy skuteczna okazała się strategia polityczna pod nazwą „identity politics”, zapożyczona od amerykańskich abolicjonistów i organizacji antyrasistowskich, polegająca na emancypacji przez wskazywanie na specyficzność cech danej grupy.

Wizerunek pisarza/pisarki homoseksualnego/ej narodził się wiec stosunkowo niedawno, w dodatku przynależy, z przyczyn historycznych, do kultury anglosaskiej. Dlaczego tak się stało? Zaważył prawdopodobnie kształt struktury społecznej, inny w Stanach i Wielkiej Brytanii, a inny np. we Francji – w końcu bardziej liberalnej obyczajowo. Zakaz sodomii w Anglii i Stanach sprowokował paradoksalnie szybsze ujawnienie się homoseksualizmu jako postawy – tożsamość bowiem najczęściej kształtuje się wobec zakazów. Marcel Proust mógł praktykować swój homoseksualizm, podobnie, jak bohater „W poszukiwaniu straconego czasu”, baron de Charlus (co było tajemnicą poliszynela). Z drugiej strony, to właśnie przestępczy i transgresyjny aspekt homoseksualizmu pociągał takich pisarzy jak Jean Genet i William Burroughs, którzy jednak należą już do całkiem innej epoki.

Choć mówi się o literaturze homoseksualnej, tak naprawdę znana jest właściwie literatura gejów. Przykładowo w Polsce, po sukcesie „Lubiewa” Witkowskiego i odkrycia „Rudolfa” Pankowskiego niektórzy być może sięgną po klasyków gatunku, jak Genet, czy ze współczesnych, Edmund White albo Alan Hollinghurst, który olśnił niedawno „Linią piękna”. Natomiast przedstawicielki tego nurtu są zazwyczaj szufladkowane jako autorki „literatury kobiecej”. Literatura gejowska jest głębiej osadzona w kulturze ze względu na tradycję męskiej pederastii, sięgającej już antycznej Grecji, choć warto wspomnieć, że homoseksualizm w świecie antycznym nie był tym, czym jest teraz, a raczej zestawem praktyk i przywilejów, który dotyczył obywateli polis, a więc mężczyzn. Kobieta nie była uznawana za pełnowartościowego obywatela, więc tym bardziej nie mogła rościć sobie praw do praktykowania homoseksualizmu.

Z genealogii literatury

Kobiecy homoseksualizm był zawsze łatwiejszy do ukrycia, mniej prześladowany, zarazem jednak lekceważony jako tożsamość. Adrienne Rich, znana poetka i feministka amerykańska, pisała o „kobiecym kontinuum”, w którym relacje między kobietami, od matczynej poprzez siostrzaną, przyjacielską aż do miłosnej, są płynne. Wobec tego kobiecy homoseksualizm nie stanowi równie „esencjalnej” tożsamości jak męski. Nie może się tak łatwo stać elementem politycznej walki o prawa, dlatego spotykał się z jeszcze większą pogardą i odmawiano mu prawa do istnienia. Kobiety zawsze musiały ze zdwojoną siłą walczyć o uznanie lesbijskiej tożsamości, także w sensie politycznym.

Jedną z matek współczesnego feminizmu czczoną także przez lesbijki jest Virginia Woolf, jedna z rewolucjonistek XX-wiecznej powieści. Jej rewolucyjność wzięła się być może z włączenia do narracji głosów „nieortodoksyjnych”. Słynne stało się pytanie o to, co by było, „gdyby Szekspir miał siostrę”, które Woolf zadała w śmiałej opowieści o pięknym „Orlandzie” oraz esej „Własny pokój”, w którym wskazywała na stłamszony geniusz takich pisarek jak Jane Austen (to tekst kanoniczny dla nowoczesnej historii kobiecego pisarstwa).

Nowoczesna literatura lesbijska zaczęła się jednak prawdopodobnie od fascynującej konstelacji anglosaskich pisarek, które w latach 20. i 30. stworzyły w Paryżu jedyne w swoim rodzaju środowisko literacko-artystyczne, a o których można już poczytać po polsku dzięki wydanej dwa lata temu przez Sic! pionierskiej monografii pióra Shari Benstock „Kobiety z Lewego Brzegu”. Były to emigrantki, które do liberalnego Paryża uciekły z purytańskich Stanów czy Anglii. To właśnie one - dziennikarki i animatorki Natalie Barney czy Nancy Cunard, wydawczyni Joyce’a Sylvia Beach, słynna awangardzistka Gertruda Stein, a także poetki safickie H.D. czy Renee Vivien, a nade wszystko genialna autorka arcydzieła lesbijskiej prozy "Nightwood", Djuna Barnes - dokonały przewrotu w literaturze lesbijskiej i kobiecej. Teraz, dzięki takim współczesnym pisarkom jak Amerykanki Alice Walker („Kolor Purpury”), Adrienne Rich czy Angielek Jeanette Winterson oraz Sarah Waters, literatura lesbijska jest coraz popularniejsza wśród szerszej publiczności.

Z niszy do mainstreamu

Casus Sarah Waters (ur. 1966), autorki chętnie w Polsce publikowanej i czytanej, wydaje się szczególnie ciekawy. Ta angielska specjalistka od Dickensa i innych pisarzy wiktoriańskich (doktorat z literatury), pisząca powieści o przeważnie lesbijskich bohaterkach, przeniknęła do mainstreamu i zyskała dość uniwersalną popularność. Autorka trylogii: "Niebanalna więź", "Złodziejka" i "Muskając aksamit", w swoich powieściach pieczołowicie odtwarza klimat XIX-wiecznego Londynu, wnikliwie zapoznając się z realiami ówczesnego życia - od statystyk urzędowych aż po szczegóły stroju. Nie inaczej stało się w przypadku najnowszej, "Pod osłoną nocy", dotyczącej życia homoseksualnych (i nie tylko) kobiet w Londynie czasów II wojny światowej.

Pomysł pisania o epoce wiktoriańskiej, jak opowiadała Waters na styczniowym spotkaniu autorskim w Warszawie, wziął się z identyfikacji z ówczesną tożsamością lesbijską. Z podobnych powodów zainteresował ją wiek XIX – epoka przemian społecznych, industrializacji, rozwarstwienia klasowego. Zmiany te wpłynęły znacząco na pozycję kobiet. Rozwój przemysłu zmusił kobiety do wyjścia z domu. Powstałe wówczas korporacje kobiece i związki zawodowe były nierzadko schronieniem, w którym mogły angażować się w związki z kobietami bez strachu o ujawnienie i publiczny ostracyzm. Rozwój nauk biologicznych i psychologicznych wpłynął natomiast na to, że nie posiadający swojego imienia homoseksualizm zyskał terminologiczną tożsamość. Niestety, z jej powodu zaczął być także prześladowany. Etykietki okazały się jednak przydatne, ponieważ umożliwiły ludziom samookreślenie, ale też dyskryminację tych, którzy znajdują się po stronie innej niż „nasza”.

Wymyślić się od nowa

Cechą charakterystyczną pisarstwa Waters (i ogólniej - pisarstwa kobiecego) jest ustanawianie od nowa pisarskiego paradygmatu. Jaka jest jednak różnica między literaturą kobiecą a lesbijską? Pisarka lesbijska, dla której jej tożsamość jest istotnym składnikiem twórczości, musi włożyć znacznie więcej wysiłku w zdefiniowanie swojej tożsamości, ponieważ "nie istnieje" w podwójny sposób – jako kobieta oraz jako lesbijka. Większość opisów kobiet, jakie znamy, pochodzi bowiem od pisarzy-mężczyzn.

Projekt ustanowienia żeńskiego podmiotu od nowa wpisuje się oczywiście w szerszy kontekst przemian światopoglądowych i obyczajowych lat 60.  Dopuszczenie wielości dyskursów, które odstają od wzorca zachodniej, białej kultury i były wcześniej dyskryminowane, leży przecież u podstaw projektu postmodernistycznego. Dominujący głos, w którym formułowane były prawidła estetyczne w kulturze Zachodu, należał aż do XX stulecia przeważnie do białych mężczyzn. Pisarki uświadamiają, jak bardzo pozorny jest powszechnie narzucany zachodnioeuropejski uniwersalizm kulturalny. Niestety, na tyle zakorzeniony, ze przestaliśmy zauważać, jak bardzo arbitralne są europejskie kanony estetyczne. Dlatego kobieta jako podmiot literatury istnieje właściwie dopiero od niedawna. Pierwsze wyłamały się z męskiego paradygmatu pisarki i poetki modernistyczne - Virginia Woolf, Gertruda Stein czy Djuna Barnes. Odzyskały wizerunek kobiety zawłaszczony przez zmaskulinizowaną literaturę. Przede wszystkim zaś odczarowywały wizerunek kobiety jako wyłącznie obiektu seksualnego.

Pod piórem Waters epoka wiktoriańska i lata wojenne odzyskują kobiecą perspektywę i utraconą bujność. Wiktoriańskie lesbijki są u niej pełnokrwistymi postaciami i mogą realizować pełnię swej osobowości. Czasy wojenne natomiast – okres chaosu i zacierania się dotychczasowych jasno wytyczonych granic – okazują się paradoksalnie wyzwoleniem dla lesbijek, którym odmawiano prawa do istnienia. Autorka przyznaje, ze jej wizja epoki wiktoriańskiej wynika z tego jak postrzega współczesność a także z tego, że sama utożsamia się ze koncepcjami postmodernistycznymi, wedle których nadszedł czas użyczenia głosu marginalizowanym dotąd grupom. Kobiety opisane przez angielską pisarkę nie znają jeszcze żadnych etykietek i muszą sobie radzić z rodzącym się między nimi pożądaniem.

Waters pisze historię lesbijskich kobiet, jakiej w ich imieniu nie napisze nikt inny. Kiedy w „Muskając aksamit” wykorzystała przewrotnie konwencję pornografii tworzonej przez mężczyzn, to właśnie w geście ponownego zawłaszczenia, pozytywnego zawłaszczenia, czegoś, co zostało kobietom odebrane. W ten sposób autorka staje się częścią międzypokoleniowej sztafety pisarek modernistycznych i postmodernistycznych. Świadomie posługuje się sztafażem z epoki, aby wykreować całkiem już współczesną treść.



POLECAMY:
Tym, których zafascynuje gotycki wiktorianizm Sary Waters, polecam czytanie oryginałów: Charlesa Dickensa, Wilkie Collinsa czy Oscara Wilde’a. Dickens jest również inspiracją wielu współczesnych powieściopisarzy, takich jak Zadie Smith, A.S. Byatt, czy Angeli Carter oraz Johna Fowlesa, autora „Kochanicy Francuza”.




Klasyczna literatura lesbijska:

Safona (ok.630-570 p.n.e.)

Virginia Woolf (1882-1941) „Orlando”

Gertruda Stein (1874 - 1946) „Autobiografia Alicji B. Toklas”- uznawana za jedną z największych rewolucjonistek literatury  XX wieku, muza kubizmu, która z powodzeniem praktykowała jego literacką wersję.

Diuna Barnes (1892-1982) “Nightwood”, “Ladies Almanack” – jedna z najwybitniejszych postaci anglosaskiego modernizmu. Przyjaciółka Jamesa Joyce’a i T.S. Eliota, którzy uważali ją za równą sobie. Autorka jednego z arcydzieł XX-wiecznej prozy, „Nightwood”(1936) – opowieści o grupie homoseksualnych kobiet żyjących w Paryżu lat 20., będącej m.in. wizjonerską zapowiedzią czystek antysemickich w Europie.

Jane Bowles (1917-1973) – kultowa amerykańska pisarka o tragicznym życiorysie, żona Paula Bowlesa, również homoseksualisty, którego „Pod osłoną nieba” jest dokumentem ich wspólnego pobytu w Tangerze – w latach 50-tych kolonii intelektualistów. Autorka powieści „Dwie poważne damy” oraz tomu opowiadań „Proste przyjemności”. Obie książki zostały niedawno znakomicie przełożone na polski.

Patricia Highsmith (1921-1991) – słynna autorka kryminalnych thrillerów psychologicznych, m.in. hitchcockowskich „Nieznajomych z pociągu” czy serii o Tomie Ripleyu, biseksualistka, która bywała oskarżana równie często o mizoandrię, co o mizoginię.

Alice Walker (ur.1944) – afroamerykańska feministka i autorka tak ważnych dla ruchu wyzwolenia Czarnych w Ameryce książek jak „Kolor purpury”.

Jeanette Winterson
(ur. 1959) – autorka znanych w Polsce „Nie tylko pomarańcze”, „Płci wiśni” czy „Zapisane na ciele”, eseistka.



Poezja lesbijska:

Edna St. Vincent Millay (1892-1950) – biseksualna poetka modernistyczna, słynąca ze zmysłowości i swobody obyczajowej w swojej poezji.

H.D. (Hilda Doolitle) (1886-1961) – awangardzistka, jedna z członkiń ruchu imażystów, obok Ezry Pounda i T.S. Eliota.

Elizabeth Bishop (1911-1979), jedna z największych poetek XX wieku.

Adrienne Rich (ur. 1929) – poetka i feministka, autorka słynnej książki „Zrodzone z kobiety”.

Audre Lorde (1934-1992)- afroamerykańska feministka, prozaiczka i poetka.

CZYTAJ WIĘCEJ NA POLITYKA.PL:

  • Żyd i upiór, wampir i gej. O pokrewieństwach. Trudno nieraz zrozumieć ludzi owładniętych przekonaniem, że to jakieś tajemne moce lub spiski winne są całemu złu świata. Byłoby z tym łatwiej, gdybyśmy odwołali się do bogatej tradycji fantastyki grozy.
  • Chimeryczni. Film „Tajemnice Brokeback Mountain” znowu pobudzi dyskusję o naturze homoseksualizmu. Dlaczego był, jest i będzie, skoro z punktu widzenia ewolucji jest pozbawiony sensu?
  • Wyjścia z siebie i naprzeciw. Coming out oznacza ujawnienie się, głośne przyznanie: jestem gejem, jestem lesbijką – przyjaciołom, rodzicom, całemu światu. Osoby homoseksualne, które mają to za sobą, mówią, że wyszły z szafy; trochę tak jak Żydzi po wojnie.
  • Kiedy kobieta kocha kobietę. Mówią o sobie – leski, siostry, pszczółki. Ale najczęściej: dziewczyny z branży. Branża to zamknięty, trochę podziemny świat. W ostatnich latach Internet dokonał w nim prawdziwej rewolucji. Dał poczucie wspólnoty, możliwość kontaktu ze światem, a przede wszystkim świadomość, której nie miało starsze pokolenie, że bycie lesbijką to normalna sprawa.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj