Srebrny miecz
Anglik, o którym ani słowa w polskiej sieci, napisał wyjątkową powieść o polskiej rodzinie w czasach wojny.
"The Silver Sword" (Srebrny miecz) z 1956 roku to najsłynniejsza powieść Iana Serrailliera. Weszła już w wielu krajach do kanonu książek dla dzieci. Brytyjczyk (1912-1994) pisał ją przez pięć lat. Doczekała się adaptacji telewizyjnej, zrealizowanej dwukrotnie przez BBC (1957, 1971). Polski odbiorca pozna ją dopiero za kilka miesięcy. To oparta na faktach opowieść o polskiej rodzinie Balickich, którą wojenna zawierucha rozproszyła po Europie.

Na zagranicznych forach internetowych (bo w polskim Internecie o Serraillierze ani słowa) można znaleźć wiele entuzjastycznych wpisów, wygenerowanych przez 13-, 14-letnich czytelników "Srebrnego miecza". Jedna z czytelniczek zdradza, że rodzina i przyjaciele mówią na nią "Bronia" – to imię najmłodszej bohaterki powieści, tej, którą najserdeczniej polubiła.

Serraillier kształcił się w Brighton College i St. Edmund Hall w Oxfordzie. Później uczył angielskiego. Nie zrezygnował z tego zajęcia także podczas II wojny światowej. W roku 1946 ukazała się jego pierwsza opowieść dla dzieci. Pracował do czasu, gdy zapadł na chorobę Alzheimera. Rękopisy Iana Serrailliera znajdują się w zbiorach University of Reading (m.in. "Fight for Freedom", "The Cave of Death", "Havelock the Dane", "They Raced for Treasure", "Flight to Adventure" i "The Silver Sword").

Opublikowany najpierw w Wielkiej Brytanii "Srebrny miecz" znany jest także pod tytułem amerykańskiej edycji, "Escape From Warsaw" (Ucieczka z Warszawy). Bohater "Srebrnego miecza", Józef (Josepf) Balicki, ojciec rodziny, ożeniony ze Szwajcarką o imieniu Margrit, pracował jako dyrektor warszawskiej szkoły podstawowej. W 1940 roku został aresztowany przez nazistów, bo podczas lekcji obrócił do ściany wiszący w klasie portret Hitlera. Uciekł z obozu i przedostał się do Warszawy, by odnaleźć rodzinę. Sąsiadka powiedziała mu, że w 1941 roku jego żonę zabrali Niemcy i tej samej nocy podpalili ich dom. Trojga dzieci, Rut, Edka i Broni, nikt od tej pory nie widział. Balicki nie mógł uwierzyć w ich śmierć. Wrócił na gruzy domu i znalazł tam nożyk do papieru w kształcie małego, srebrnego mieczyka, który niegdyś sprezentował żonie. To symbol wielkiej nadziei. Na zwaliskach domu Józef Balicki spotyka Jana – chłopca, który błąka się po zburzonej Warszawie, zbiera zagubione przedmioty, opiekuje się bezdomnymi kotami. To on obiecał Józefowi, że kiedy spotka jego dzieci, powie im, by udały się do dziadków, do Szwajcarii. On także wierzy w moc srebrnego miecza: „Jan otworzył drewniane pudełko i wyjął srebrny miecz. On przyniesie mi szczęście – powiedział do Balickiego. Przyniesie też panu, bo pan mi go dał”.

Wiele czasu minęło od spotkania z Józefem Balickim, nim Jan poznał Bronię i Rut. Niemal zapomniał już o rozmowie z Józefem, imiona dzieci nie wyryły mu się w pamięci. Dopiero gdy pokazał im srebrny miecz, który Rut rozpoznała jako przedmiot należący kiedyś do jej matki, przed oczami stanęła Janowi obietnica sprzed wielu miesięcy. Wtedy zaczyna się tułaczka do Szwajcarii. Warto przywołać scenę, dziejącą się podczas ucieczki z wojennej Polski:

„Rut, czy będę mógł nosić buty Edka, kiedy umrze? – spytał.
On nie umrze – Rut siliła się na spokój.
Umrze, bo nie mamy srebrnego miecza – powiedział Jan. I nigdy nie znajdziemy waszego ojca. On dał mi miecz. To nasz jedyny przewodnik i ratunek. Bez niego nic nie osiągniemy.
Mówił tak przekonująco, że niemal mu uwierzyła. To prawda, że kiedy mieli miecz, los im sprzyjał”.


Brytyjczyk opowiada o nawiązujących się relacjach, o bezdomności. "Srebrny miecz" napisał prostym językiem, a jednak można tę powieść uznać za wyjątkową. Największą wartością jawi się rodzina – nieważne, czy w krajobrazie zburzonej Warszawy, powojennych Niemiec, czy szwajcarskich Alp. Miłość wymusza ryzyko, sprawia, że Baliccy się nie poddają. Kiedy poznajemy bohaterów, Rut ma 13 lat, Edek – 11, Bronia – 3. Po oddzieleniu od rodziców Rut zakłada w Warszawie szkołę dla opuszczonych dzieci. Troszczy się też o znajdę-Jana. Opowiada siostrze bajki, stara się zaczarować czas wojny. Ma w pamięci biblijną historię, do której chętnie wracała ich matka: po napadzie Babilończyków na Jerozolimę król darzył wyjątkową sympatią Daniela. Inni jednak zazdrościli Danielowi i okłamali władcę, że jego ulubieniec nie służy wiernie. Król wtrącił go do jaskini z lwami. Lecz te, o dziwo, zachowywały się potulnie, jak baranki. Daniel prefiguruje los rodziny Balickich.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj