szukaj
Poza słowami
Czy uda się przekonać widzów do czystej pantomimy?

Plenerowym pokazem spektaklu "Pokatukha" rosyjskiego teatru Licedei zakończył się odbywający się w amfiteatrze Wolskim Parku Sowińskiego VIII Międzynarodowy Festiwal Sztuki Mimu. Dyrektor artystyczny Festiwalu Bartłomiej Ostapczuk: „Postanowiłem wrócić do czystej pantomimy. Tylko i wyłącznie czystej pantomimy. To piękna sztuka, która istnieje poza słowami. Teatr wyobraźni, teatr duszy. Gwarantuję, że nie ma na Festiwalu dwóch podobnych przedstawień."

Niekwestionowanym królem festiwalu był Gregg Goldston z USA, parający się klasyczną pantomimą; tą, która potrafi pokazać niewidzialne, wyczarowuje iluzje przez mistrzowskie posługiwanie się ciałem. Wśród publiczności była Maja Komorowska: „Byłam i jestem bardzo przywiązana do idei Henryka Tomaszewskiego, miałam też radość oglądania Marcela Marceau i Louisa Barraulta. Przyszłam przez sentyment i bardzo się cieszę, że pantomima nadal się rozwija, że ludzie szukają. Największe wrażenie zrobił na mnie Gregg Goldston w pokazach solowych oraz w duecie z Bartkiem Ostapczukiem. Bardzo przypomniała mi się szkoła Barraulta i Marceau. Ten rodzaj poetyki jest mi bardzo bliski. W gruncie rzeczy to nie jest pokazywanie wprost. Zwykłe czynności, rozpinanie na przykład, one są w odpowiednim momencie zawieszone, niedokończone. Nie są naśladownictwem, ilustracją tylko są wyrażeniem."

Dyrektor festiwalu postawił sobie zadanie szkolenia aktorów i animowania teatru pantomimy w Polsce. Katarzyna Śliwińska uczestniczka Szkoły: „To były bardzo intensywne warsztaty, bardzo inspirujące. Trzynaście godzin dziennie spędzaliśmy w teatrze. Każdy z trzech nauczycieli reprezentował inną technikę mimu. Nie wychodzę z tej szkoły z pustymi rękami, mam poczucie, że oprócz treningu ciała stworzyłam pewną ilość własnych etiud, z którymi mogę dalej pracować."

Rozczarowanie przyniosła premiera Wrocławskiego Teatru Pantomimy groteska-makabreska "Gastronomia" w reżyserii Aleksandra Sobiszewskiego. Brak konsekwencji akcji, epatowanie brzydotą, ruch podporządkowany muzyce w konwencji zmiany kanałów pilotem telewizora były na dłuższą metę męczące.

Drugim teatrem w Polsce, prowadzonym przez spadkobierców dzieła Henryka Tomaszewskiego jest Teatr Formy Józefa Markockiego. "Głód" wg Knuta Hamsuna opowiedziany fabularnie, nie budzi zastrzeżeń, może tylko zabrakło scen mniej dosłownych, bardziej poetyckich.

Po raz pierwszy gościli w Polsce Nola Rae z Wielkiej Brytanii oraz pantomima z Japonii Derashinera Company ze spektaklem "FUGUE X" w reżyserii choreografa Shuji Onodera. Zasady klasycznej sztuki mimu w zetknięciu ze skodyfikowanym teatrem japońskim dały zaskakująco dobry rezultat. Wiarygodność tej kreacji artystycznej tkwi w jej umowności. Jak w klasycznym teatrze japońskim zmiana dekoracji odbywa się na oczach widza, zabici wstają, kamienna twarz zmienia się w jednej sekundzie w śmiech, w który zaangażowane jest całe ciało. Aktorzy świetnie operują czasem, tempem działania, świadomie wykorzystują taniec, są doskonale skoordynowani. Bohater bez udziału własnej woli zostaje uwikłany w sytuację, ucieka i jest ścigany. Od raz przyjętej roli nie ma już odwrotu. Zrealizowana z czystym, absurdalny humorem metafora uwikłania ludzkiego losu.

Nola Rae zaprezentowała "Exit Napoleon pursued by rabbits" opowieść o tym, jak głodny, biedny żołnierz maruder zmienia się w dyktatora. Ubiera się w dyktatorskie gesty, jak w pozostawiony w opuszczonym wojskowym namiocie kapelusz i płaszcz. Buduje kukłę adiutanta, zamienia publiczność w poddanych. Dyktator, w wykonaniu Noli Rae, z łyżkami przypiętymi do piersi jak medale, jest równocześnie i śmieszny, i przerażający. Władza to kwestia formy i uwodzenia.

Festiwal ma z roku na rok coraz większą publiczność, także stałych bywalców. Mówi Ada Konieczny, studentka reżyserii. "Jestem odrobinkę zawiedziona, bo rok temu i dwa lata temu w ramach tego festiwalu widziałam najlepsze produkcje, jakie widziałam w życiu, a w tym roku to się jeszcze nie zdarzyło. Chociaż ta czystość gatunkowa też jest pewną wartością. Ale jeśli chodzi o przeżycie, o wartość artystyczną, to moim zdaniem jest mniejsza niż w przypadku gatunków zmieszanych."

Czy dyrektorowi Festiwalu uda się przekonać publiczność do czystej pantomimy?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj