Prozac na antenie
Pięć lat temu, kiedy rozpoczynali działalność przed mikrofonami RMF Classic, obiecali sobie, że nie będą opowiadać anegdot w rodzaju: Beethoven był głuchy, a Vivaldi rudy. I w ogóle za dużo gadać

Pomysłodawcą i głównym kreatorem stacji był ówczesny prezes RMF FM Stanisław Tyczyński, który swoją wielką pasją – muzyką klasyczną – zapragnął podzielić się ze słuchaczami. Krążyły legendy o tym, jak prezes w różnych miejscach na świecie kupował dla radia najciekawsze płyty. Kilogramami. A melomani przysyłali na krakowski Kopiec Kościuszki, gdzie do dziś mieści się siedziba stacji, swoje ulubione nagrania. Tyczyński dwa lata temu zdecydował się na sprzedaż holdingu i opuścił kopiec, aby w zaprojektowanym przez siebie obiekcie z gatunku fantasy (Alwernia pod Krakowem) budować podwaliny supernowoczesnego przemysłu filmowego w Polsce. Właścicielem holdingu RMF FM stał się wówczas niemiecki koncern Bauer (wydawca m.in. „Twojego Stylu”, „Pani”, „TeleTygodnia”), który podjął ryzyko utrzymywania stacji o niestandardowym charakterze, jaką jest Classic.

 

– Od początku powstania stacji wyznawaliśmy zasadę – wspomina Natalia Chanek-Vince, dziennikarka, która wraz z Pawłem Pawlikiem, także do dziś dziennikarzem anteny, współpracowała z prezesem Tyczyńskim przy tworzeniu RMF Classic – że prowadzący audycję w naszym radiu ma być tylko delikatnym tłem, bohaterką zaś będzie przede wszystkim muzyka.

Do dziś w zespole Classica trwają spory o wagę słowa na antenie, bo przecież każde zajmuje miejsce przeznaczone na muzykę. Trudno jest zadowolić prawie 200 tys. osób, bo tyle, jak do tej pory, każdego dnia gromadzi Classic, mimo że, jak podkreśla wiceprezes holdingu RMF FM Ewa Miszczak, nie jest to przecież radio przeznaczone dla koneserów, ale przede wszystkim dla zapalonych amatorów muzyki klasycznej. Melomani są jednak słuchaczami nie tylko wytrawnymi, ale wymagającymi i kapryśnymi. Gdy część z nich narzeka na zbyt wiele gadania na antenie, inni, niczym kolekcjonerzy motyli, pragną łowić nazwy orkiestr lub nazwiska muzyków. Według Mariana Turskiego, szefa działu historycznego „Polityki” i znawcy muzyki poważnej, warto wyczerpująco podpowiadać nie tylko, co się gra, ale i kto gra. Tymczasem z tego punktu widzenia funkcja edukacyjna, jaką mogłoby wypełniać radio RMF Classic, niepotrzebnie szwankuje.

– Co najmniej dwa razy w tygodniu zjawia się u mnie kadrowiec, podobnie jak i ja oddany słuchacz Classica, i zaczyna nucić albo gwizdać fragment utworu, który właśnie usłyszał na antenie, żebym rozpoznała, co to jest, bo nie zapowiedzieli tytułu, a on jeszcze raz chce tego posłuchać. Uważam, że słuchaczowi należy się więcej informacji – przyłącza się do opinii Turskiego 25-letnia Agnieszka Kowalska, z wykształcenia skrzypaczka, pracownica Ośrodka Kultury Arsus w Ursusie. Pod adresem RMF Classic Kowalska zgłasza jeszcze jedno zastrzeżenie: nadają za mało opery, wobec tego zmuszona jest czasem wybrać zamiast Classica kanał telewizyjny Mezzo. Z drugiej jednak strony na plus zalicza włączenie do programu muzyki filmowej. – Zdarza się, że nawet film powszechnie uznawany za dobry mogę odrzucić, bo za kiepskie uważam tło muzyczne, ale bywa i odwrotnie. Niektóre przeboje filmowej muzyki dają niemal tyle samo przyjemności, ile słuchanie arii z „Don Giovanniego”. RMF Classic, jak wynika ze zmian w jesiennej ramówce, będzie wzmacniał swój wizerunek radia kojarzonego również z tematami filmowymi.

Efekt Mozarta

Słuchacze Classica, wśród których ponad połowa ma wykształcenie wyższe, a 66 proc. to reprezentanci profesji uznawanych za prestiżowe (ludzie wolnych zawodów, właściciele firm, szefowie), są odbiorcami, jak się powiada w zespole, reaktywnymi i sugestywnymi. Chcą współdziałać w tworzeniu stacji, bywają wrażliwi jak sejsmografy na każdy najlżejszy nawet antenowy wstrząs. Swoje odczucia i emocje przekazują najczęściej za pośrednictwem Internetu (93 proc. deklaruje, że posiada dostęp do sieci), nie tylko żądając nadania wskazanych utworów, ale natychmiast wypominając każdą, choćby najdrobniejszą, wpadkę prowadzącego audycję. Są wrażliwi na przejęzyczenia, ale też otwarci na nowości i chętni do dzielenia się własną wiedzą na tematy muzyczne. „Dlaczego – padają pytania – puściliście wykonanie z 1980 r., skoro to z 1956 r. jest lepsze” albo: „Dlaczego tak mało gracie Marii Callas?”, albo: „Skąd macie to wykonanie? Ja takiego nie mam. Proszę o więcej szczegółów”, albo: „Na płycie, którą właśnie puściliście, ten drugi utwór jest po prostu super. Dlaczego go nie dajecie?”.

Nie bez powodu hasło reklamowe RMF Classic brzmi po prostu: „Inspirujące”. Daje się ono uzasadnić nie tylko psychograficznym profilem słuchaczy, wśród których znajduje się, jak wynika z akcji autopromocyjnej, wiele znanych osób.

Prof. Elżbieta Galińska, psycholog z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, zajmująca się muzykoterapią, dostrzega w żywej i empatycznej postawie słuchaczy tego typu radia tzw. efekt Mozarta. Naukowo przeprowadzone testy psychologiczne dowiodły, że słuchanie muzyki klasycznej ma bezpośredni wpływ na uaktywnienie funkcji poznawczych mózgu. – Dzieje się tak za sprawą perfekcyjnej równowagi i harmonii struktur muzycznych, które opływając mózg docierają do wielu ważnych ośrodków nerwowych, jednocześnie je stymulując. Klasyka, nie tylko zresztą muzyczna, organizuje człowieka.

„Gdyby nie to, że was słucham i nie ten utwór, co nadawaliście go o 13.35, wysiadłbym z samochodu i pobił faceta” – takie wyznanie odebrał kiedyś na antenie Classica jeden z prowadzących. W audycji „Autoterapia” sporządzili wówczas wspólnie ze słuchaczami listę utworów szczególnie uspokajających, przeznaczonych głównie dla kierowców stojących w korkach. Według prof. Galińskiej zwłaszcza muzyka mistrzów baroku dobrze wpływa na koncentrację uwagi. Ludzi cierpiących na depresję uczy się przy klasyce ponownego odnajdywania przyjemności. Innych ten rodzaj muzyki po prostu relaksuje, tonizuje, wycisza.

Dla pięknoduchów

Jeśli w twoim mieście nie ma RMF Classic, zmień miasto – namawia jedno z haseł reklamowych, stawiając rodaków w dość trudnej sytuacji, bo dotychczas radio jest obecne tylko w dziesięciu miastach Polski (niedawno rozpoczęto nadawanie w Toruniu oraz Katowicach). RMF Classic startuje także w konkursach koncesyjnych dla czterech innych miast: Poznania, Elbląga, Kielc oraz Częstochowy. Władze rozgłośni czekają też na ogłoszenie przez KRRiT częstotliwości w Lublinie i Olsztynie, o które także chciałyby się starać. Stacje grupy RMF, w tym Classic, są od niedawna pierwszymi polskimi stacjami obecnymi na platformie iTunes.

Długo trwały dyskusje, czy należy wprowadzić na antenę Classica serwisy informacyjne. Po raz kolejny obecność słowa na antenie stała się punktem zapalnym. Przeważył w końcu, co tu dużo mówić, argument rynkowy. W porze newsów słuchacze przerzucali się na inne stacje dla wysłuchania wiadomości i zdarzało się, że zaabsorbowani codziennością już przy nich pozostawali. W tej sytuacji szefowie Classica postanowili bronić stanu posiadania. W tegorocznym sezonie jesiennym na antenę zawitały newsy. Serwisy Classica zawierają jednak tylko wiadomości o najważniejszych wydarzeniach, bez wdawania się w detale politycznych konfliktów czy też szczegóły zbrodni lub katastrof. Prezes RMF Classic Andrzej Mielimonka nie pozostawia złudzeń co do tego, że choć to radio jest ofertą dla pięknoduchów, z konieczności stanowi także produkt komercyjny. Nikt przecież tak jak w radiu publicznym nie dołoży tutaj pieniędzy z abonamentu. Byt na antenie zależy więc od reklam, mimo to starają się je przynajmniej z grubsza selekcjonować, żeby nie zakłócać nadmierną agresywnością czy hałaśliwością klimatu stacji. – Niektórzy z naszych słuchaczy tak dalece pragną uciec myślą od rzeczywistości – stwierdza Mielimonka – że byliby gotowi nawet płacić za słuchanie Classica, pod warunkiem rezygnacji z nadawania reklam na antenie. Dla reklamodawców słuchacze tej stacji stanowią jednak interesujący tzw. target (grupę odbiorców) również dlatego, że ponad połowa z nich dobrze ocenia swoją sytuację materialną.

Moda na klasykę zawsze się sprawdza, uważają rynkowi analitycy, choć niektórzy traktują ją jako snobizm. Niedawno dyrektor programowej Magdzie Wojewodzie psycholog prowadzący badania focusowe dla radia zadał pytanie, która ze znanych postaci mogłaby być uosobieniem Classica? Odpowiedziała bez wahania: George Clooney. Artysta dużej klasy, niezwykły facet, ale i zwyczajny człowiek, czyli ktoś powyżej przeciętnego formatu, ale i skrojony na ludzką miarę.

Impreza urządzona z okazji piątych urodzin radia odbyła się hucznie, nie dość, że do rana, to jeszcze, jak powiada prezes Mielimonka, przy muzyce nieprawdopodobnie nieklasycznej. Na co dzień jednak niewielki, zaledwie jedenastoosobowy, zespół Classica wiernie odbija wizerunek swoich słuchaczy, zaniżając co najwyżej ogólnokrajową średnią wieku i zawyżając przeciętną urody. Jednak profil psychologiczny się zgadza. Muzyka klasyczna, zgodnie z diagnozą prof. Galińskiej, daje im takiego samego jak odbiorcom emocjonalnego kopa, uruchamiając gen nadaktywności.

Zespół wielu talentów

Prowadzący pasmo przedpołudniowe Michał Łanuszka gra na gitarze, komponuje i śpiewa. Pracuje nad debiutancką płytą „Człowiek z duszą na wynos”, będącą zapisem recitalu ze specjalnym udziałem Anny Polony. Reporterka Jadwiga Polus fascynuje się tańcem i chińską sztuką walki, zwłaszcza (uwaga panowie) w wykonaniu kobiet. Publikuje w jedynym francuskim miesięczniku w Polsce „Les Echos de Pologne”. Dziennikarka i opiekunka strony internetowej Classica Jowita Dziedzic-Golec bywa krytykiem muzycznym. Jako pianistka marzyła o karierze Marthy Argerich, ale pożerała ją trema. Jako recenzentka bada reakcje swojego sześcioletniego synka na nowe utwory muzyczne, bo uważa, że tylko dzieci są naprawdę szczere.

Gdyby Radio Classic znajdowało się w Sztokholmie, to Dariusz Stańczuk bez wahania zmieniłby miasto. Potrafi nie tylko w razie potrzeby po szwedzku opowiedzieć o Ingmarze Bergmanie, o którym napisał monumentalną pracę z dziedziny teatrologii. Tytuły i daty dzieł nie tylko teatralnych, ale i filmowych mistrza cytuje z pamięci. Wojtek Musiał, prowadzący poranne pasmo „Śniadanie mistrzów”, pasjonuje się jazzem, wybudował na wsi własnymi rękami drewnianą chałupę, gdzie prowadzi zdrowy i ekologiczny tryb życia. Producent i realizator Michał Woźniak jest altowiolistą i kompozytorem. Poza tym amatorsko zajmuje się stolarką, kaletnictwem, filmem (czynnie i biernie), fotografią, tworzeniem muzycznych programów komputerowych i jeszcze kilkoma innymi sprawami. – Mam syna – deklaruje – drzewo też posadziłem, a dom w drodze.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj