Recenzja filmu: "Lady Snowblood", reż. Toshiya Fujita

Urodzona mścicielka
Produkt gorszej kategorii, o którym by dzisiaj nikt nie pamiętał, gdyby nie Tarantino.

Japońska „Lady Snowblood”, która ukazuje się u nas na DVD, znana była dotychczas tylko ze słyszenia i to wyłącznie fanom Quentina Tarantino. Ów amator starych obrazów klasy B przyznawał się bowiem, że to właśnie „Lady” zainspirowała go do napisania scenariusza „Kill Billa”. Co takiego sławny amerykański reżyser zobaczył w filmie Toshiya Fujity z 1973 r.? Prawdopodobnie zachwycił go pomysł, że dzieła zemsty dokonuje nie, jak to w filmach japońskich bywało, samuraj nawykły do zabijania, lecz młoda, ładna dziewczyna o manierach damy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną