Recenzja filmu: "Królik po berlińsku", reż. Bartosz Konopka

Królik po berlińsku oraz Esterhazy
Film znalazł się na tzw. krótkiej liście do Oscara w kategorii filmu krótkometrażowego

Godzinny dokument Bartosza Konopki „Królik po berlińsku” to dowcipna, wystylizowana na oświatowy reportaż alegoria życia w systemie totalitarnym z udającym powagę, wszechwiedzącym lektorem wprowadzającym w temat (w tej roli Krystyna Czubówna). Bohaterami są dzikie króliki, które poczynając od 1961 r. osiedlały się masowo w przygranicznym pasie, oddzielającym zachodnią część Berlina od NRD. Bezpieczeństwo, brak konkurencji, względna wygoda skończyły się jednak, gdy mur postanowiono rozebrać.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną