Recenzja filmu: "Harry Brown", reż. Daniel Barber

Harry Brown
Utrzymany w konwencji zaangażowanego thrillera społecznego debiut Daniela Barbera do udanych nie należy.
Materiały promocyjne

Przestępczość nieletnich, narkomania, prostytucja to ulubiony obszar twórczych peregrynacji brytyjskich filmowców. Dzięki trzymającym wysoki poziom artystyczny produkcjom Kena Loacha i Mike’a Leigha słusznie uchodzą oni w tej dziedzinie za mistrzów. Niestety, utrzymany w konwencji zaangażowanego thrillera społecznego debiut Daniela Barbera „Harry Brown” do udanych nie należy.

Mimo nie najgorszej kreacji Michaela Caine’a i ciekawych, psychologizujących zdjęć Martina Ruhe, widowisku przeszkadza natrętna publicystyczna teza.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną