Recenzja filmu: "Kołysanka", reż. Juliusz Machulski

Kołysanka
Nieśmieszny pastisz kina grozy, z którego ma się ochotę jak najszybciej wyjść

Juliusz Machulski, cudowne dziecko polskiej komedii, mimo swoich 55 lat wciąż zaliczany jest do twórców rozwojowych, którzy najlepsze mają jeszcze przed sobą. Praktycznie każdy, obojętnie jakikolwiek by był, nowy film naszego mistrza wzbudza ogólnonarodową dyskusję, czy już jest to dzieło równie kultowe jak „Seksmisja”, lepsze od „Vabanku”, dowcipniejsze od „Kilera” i jeszcze bardziej autoironiczne niż „Superprodukcja”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną