Recenzja filmu: "Liban", reż. Samuel Maoz

Liban
Budowana na ekstremalnych emocjach historia

Debiut fabularny izraelskiego operatora filmowego Samuela Maoza „Liban” stał się sensacją minionego sezonu. Wygrał niespodziewanie w Wenecji – w jednym z trzech najbardziej prestiżowych festiwali w Europie. Potem jeszcze zdobywał wiele innych ważnych nagród, w tym Złotą Żabę na Camerimage. Arcydzieła spodziewać się jednak nie należy. Jest to odważny eksperyment ukazujący wojnę od strony czteroosobowej załogi czołgu, która w ciągu półtorej godziny seansu ani razu go nie opuszcza.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną