Recenzja filmu: "Białe szaleństwo", reż. Rune Denstad Langlo

Na północ
"Kumpel z Polski” jednego z bohaterów nauczył go „pić” alkohol przez skórę

Polski tytuł „Białe szaleństwo” (w oryginale było po prostu „Nord”) może być trochę mylący, gdyż kojarzy się nieodparcie z wyczynami na stokach narciarskich, których w dziele Norwega Rune Denstada Langlo raczej nie zobaczymy. Wprawdzie trzydziestoletni Jomar, główny bohater filmu, był kiedyś narciarzem, potem pracował przy wyciągu, ale kiedy go poznajemy, postanawia odmienić swe życie.

Dowiedziawszy się, że na północy mieszka jego była dziewczyna z ich paroletnim synkiem, postanawia ich odszukać.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną