Recenzja filmu: "Agora", reż. Alejandro Amenabar

Agora
Obraz plądrowanej Biblioteki Aleksandryjskiej robi piorunujące wrażenie

Nikt się chyba nie spodziewał, że po zrobieniu ambitnego horroru („Inni”), a następnie wyciszonego, skromnego dramatu o eutanazji („W stronę morza”) Hiszpan Alejandro Amenabar w kolejnym filmie zajmie się... upadkiem cesarstwa rzymskiego. „Agora” (budżet 50 mln euro) przenosi widzów w V w. n.e., do założonej na północy Egiptu przez Ptolemeusza Biblioteki Aleksandryjskiej. Na ekranie, dzięki czarodziejskim zabiegom speców od efektów komputerowych, okazale prezentują się antyczne budowle (Museion).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną