Recenzja filmu: "Była sobie dziewczyna", reż. Lone Scherfig

Była sobie dziewczyna
Film wzorowany na młodzieńczych przeżyciach znanej dziennikarki „The Sunday Timesa”. Nominacje do Oscara.

Oryginalny tytuł melodramatu zrealizowanego przez Dunkę Lone Scherfig jest stanowczo lepszy od nadanego przez polskiego dystrybutora. Przetłumaczony nonszalancko jako „Była sobie dziewczyna” (w oryginale „An Education”) nie oznacza wcale, że ma on jakikolwiek związek z romantyczną komedią „Był sobie chłopiec”.

Na szczęście to jedyna rzecz, do której można się przyczepić, bo – trudno, niech będzie – „Była sobie dziewczyna” jest filmem poważnym i znakomitym.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną