Recenzja filmu: "Intrygant!", reż. Steven Soderbergh

"Intrygant!"
Nie wszedł na polskie ekrany ponoć dlatego, że stawia poprzeczkę wymagań zbyt wysoko.

"Intrygant!” Stevena Soderbergha nie wszedł na polskie ekrany ponoć dlatego, że stawia poprzeczkę wymagań zbyt wysoko. Nie jest to film z gatunku widowiskowych. Przypomina woodyallenowskiego „Zeliga”. Albo przegadane, bezkrwawe „Fargo”.

Żeby się na nim dobrze bawić, trzeba cokolwiek wiedzieć o mechanizmach zaburzeń dwubiegunowych i schizofrenii paranoidalnej. Przydałaby się też znajomość zasad marketingu korporacyjnego. Soderbergh wkracza w świat białych kołnierzyków, wyścigu szczurów, ludzi, którzy z chciwości doprowadzają siebie i swoją firmę do upadku.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną