Recenzja filmu: "Dobre serce", reż. Dagur Kari

Dobre serce
Losy młodego kloszarda, niedoszłego samobójcy, odmawiającego brania udziału w nowojorskiej walce o byt.

Ideé fixe utalentowanego islandzkiego reżysera Dagura Kariego („Noi Albinoi”, „Zakochani widzą słonie”) – również muzyka i outsidera z wyboru – jest problem niedostosowania, dobrowolnego wykluczenia, rezygnacji z pogoni za wygodnym życiem.

W swoim pierwszym niezależnym amerykańskim dramacie „Dobre serce” zajmuje się losami młodego kloszarda, niedoszłego samobójcy uparcie odmawiającego brania udziału w nowojorskiej walce o byt.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną