Recenzja filmu: "Ondine", reż. Neil Jordan

Ondine
Farrell jest dobry, Bachleda też, wypadają na ekranie wiarygodnie.
materiały prasowe

Pierwszoligowy reżyser Neil Jordan („Mona Lisa”, „Gra pozorów”, „Śniadanie na Plutonie”) nakręcił bajkę, która mocno zaskoczy wielbicieli, i niezależnie od ocen, jakie zbierze, z pewnością będzie jednym z najgorętszych tytułów wiosny.

Wszystko za sprawą pary aktorów: Colina Farrella i Alicji Bachledy-Curuś, którzy zagrali w „Ondine” główne role, a ich rozpoczęty w trakcie realizacji romans stał się przedmiotem trwającego do dziś wnikliwego śledztwa tabloidów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną