Recenzja filmu: "Samotny mężczyzna", reż. Tom Ford

Samotny mężczyzna
Rola geja stanowi zaskakujący przełom w karierze Colina Firtha.
materiały prasowe

Colin Firth jest aktorem dość wszechstronnym, ale najlepiej czuje się chyba w repertuarze komediowo-melodramatycznym. Rola geja, 52-letniego profesora literatury wykładającego w Los Angeles, opłakującego śmierć swego długoletniego partnera w dramacie psychologicznym „Samotny mężczyzna” Toma Forda, stanowi zaskakujący przełom w jego karierze. Przyniosła mu ona zasłużone laury, w tym prestiżową nominację do Oscara.

Film, a właściwie elegia bliska nastrojowej impresji, osadzona w zimnowojennej atmosferze kubańskiego incydentu, wyraźnie inspirowany jest poetyckim kinem Wong Kar-waia, z podobnym retrospektywnym montażem i podkradzionym ze „Spragnionych miłości” charakterystycznym lejtmotywem muzycznym.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną