Recenzja filmu: "Wenecja", reż. Jan Jakub Kolski

Wenecja
Kolski miał przy tym filmie niestety pecha

Nagrodzony za zdjęcia na festiwalu w Gdyni nowy film Jana Jakuba Kolskiego „Wenecja” stanowi przede wszystkim popis talentu Artura Reinharta. Oparta na motywach opowiadania Włodzimierza Odojewskiego historia dojrzewania 11-letniego chłopca, przeżywającego w wiejskiej posiadłości nad Sanem koszmar okupacji, zaskakuje malarskim, zmysłowym pięknem niemal każdej sceny. Reinhart w nastrojowych, przepełnionych gorzkim liryzmem ujęciach znalazł właściwy ton dla poetyckiej, impresyjnej opowieści o zderzeniu dziecięcej wrażliwości ze zbrodniami i nielojalnością świata dorosłych.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną