Recenzja filmu: "Listy do Julii", reż. Gary Winnick

Listy do Julii
Na miłość nigdy nie jest za wcześnie

Kiedy młoda Amerykanka jedzie do Italii, z góry można przewidzieć, iż przeżyje tam romantyczne chwile, które odmienią jej życie. Nawet jeżeli udaje się w podróż z narzeczonym, gotowa do ślubu, jak bohaterka „Listów do Julii” (reż. Gary Winnick). Researcherka „New Yorkera”, marząca po cichu o karierze pisarskiej, podczas pobytu w Weronie znajduje w murze kamienicy Julii pozostawiony tam 50 lat wcześniej list Angielki, która tłumaczy nieszczęśliwej kochance z szekspirowskiego dramatu, dlaczego nie przyszła na randkę z synem miejscowego farmera.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną